Chcemy porozumieć się z państwami nowej Unii, bo to nasz region najbardziej doświadcza ostatnio skutków kryzysu. Uciekają stąd inwestorzy, słabną waluty, a państwa starej Unii zaczynają coraz silniej chronić własne gospodarki kosztem nowych państw. Dlatego chcemy namówić inne państwa naszego regionu do powiedzenia "3 x nie" państwom starej Unii: "nie" - zamykaniu rynków pracy, "nie" - zamykaniu rynku usług i "nie" - praktykom protekcjonistycznym.

"Jedziemy bronić wspólnego rynku, nie można z powodu kryzysu zburzyć tego, co integracja ekonomiczna budowała przez 50 lat" - mówi szef UKIE Mikołaj Dowgielewicz. Polska postuluje, by jeszcze przed szczytem spotkali się szefowie państw Grupy Wyszehradzkiej i innych państw naszego regionu. Na spotkanie ma być zaproszony szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso. "Część Unii zapomniała, że to system naczyń połączonych i jeśli jest nierównowaga, to cała idea Unii bierze w łeb" - mówi Rafał Grupiński, minister w kancelarii premiera.

Na pewno sojusznika mamy w Czechach, bo to oni - zaniepokojeni protekcjonistycznymi zapowiedziami polityków zachodnioeuropejskich - zwołali szczyt. Jeszcze niedawno prezydent Francji Nicolas Sarkozy wprost zapowiedział francuskim koncernom samochodowym, że mogą liczyć na rządową pomoc, jeśli będą utrzymywać fabryki we Francji, a nie budować w Czechach. "Od słów nawet najbardziej wpływowego polityka do zmian w prawie europejskim - daleka droga, ale ani w interesie Polski, ani pozostałych państw nie jest dzielenie na jakieś narodowe segmenty gospodarcze" - mówi Dowgielewicz.

Drugi problem to zamykanie przed obywatelami nowych państw Unii rynków pracy w takich krajach, jak Niemcy czy Austria, które w tym roku miały je otworzyć. Jednak w tej sprawie liczymy na wsparcie Komisji Europejskiej, która odpowiada za przestrzeganie prawa unijnego.