Trójkątny stół w sprawie opcji walutowych: po jednej stronie przedstawiciele instytucji finansowych, po drugiej przedsiębiorców, a po trzeciej - rządu. To według Adama Szejnfelda jedyny "cywilizowany" sposób rozwiązania problemu opcji walutowych

"Powinniśmy porozmawiać z przedsiębiorcami i bankowcami, jak wspólnie mamy bronić się przed negatywnymi skutkami kryzysu. To jest najbardziej właściwe środowisko: biznes, banki i rząd" - powiedział Szejnfeld w "Kropce nad i" w TVN 24.

>>> Rząd nie zgodził się na plan Pawlaka w sprawie opcji

Innego zdania był Joachim Brudziński z PiS. "Instytucje finansowe trzeba przymusić do renegocjacji tych umów, a nie przekonywać. Jeśli nie, to polskie firmy stracą nawet 17 mld złotych" - twierdził poseł.

"Za chwilę złożymy stosowną propozycję, nad którą ciągle pracuje zespół pod kierunkiem naszej posłanki Aleksandry Natalli-Świat" - zapewniał Brudziński. Jego zdaniem choć projektu jeszcze nie ma, to już wiadomo, jak zostanie przyjęty przez rządzących - bez cienia entuzjazmu. A wszystko dlatego, że rząd stracił entuzjazm do przymuszania instytucji finansowych w sprawie opcji.

Pomysł Aleksandry Natalli-Świat, tak gorąco zachwalany przez posła Brudzińskiego, to - według Adama Szejnfelda - propozycja chybiona m.in. dlatego, że dziś trzeba przede wszystkim rozmawiać, a nie straszyć się wzajemnie.