Zastrzeżenia wobec Marka Biernackiego mają związek z tym, że w 2000 roku - jako szef MSWiA - powołał Adama Rapackiego na stanowisko zastępcy komendanta głównego policji. Rapacki pełnił tę funkcje do 2003 roku, czyli w czasie rozpoczęcia i trwania śledztwa w sprawie porwania Krzysztofa Olewnika - dowiedział się DZIENNIK.

"To Rapacki nadzorował te piony policji, które mogły zawieść w śledztwie w sprawie Krzysztofa Olewnika. Niewykluczone więc, że zostanie wezwany na świadka. Zatem dość wątpliwa wydaje się sytuacja, w której Biernacki typowany na szefa komisji będzie przesłuchiwał swojego dawnego podwładnego, którego sam powołał na stanowisko" - wyjaśnia Przemysław Gosiewski, szef klubu PiS.

>>> Macierewicz znów skłócił PiS z PO

Wcześniej Platforma Obywatelska informowała, że gotowa jest zaakceptować Antoniego Macierewicza w komisji w sprawie porwania i śmierci Krzysztofa Olewnika. Postawiła jednak jeden warunek: poseł PiS musi mieć ponownie przyznany certyfikat dostępu do tajnych dokumentów.

Do tej pory Platforma twardo twierdziła, że Antoni Macierewicz "nie przejdzie". Ale dziś marszałek Sejmu Bronisław Komorowski stwierdził nieoczekiwanie, że budzący kontrowersje poseł PiS mógłby zostać członkiem komisji śledczej w sprawie Krzysztofa Olewnika, gdy odzyska przywilej dostępu do dokumentów ściśle tajnych.

"PiS ma możliwość zgłoszenia w tej chwili innej kandydatury i wycofanie kandydatury Macierewicza. Złożyłem propozycję kompromisu między klubami, bo marszałek jest zainteresowany tym, aby doszło do powołania komisji, która mogłaby skutecznie działać" - powiedział Bronisław Komorowski.