Wystąpienie Zenona Kuchciaka było kolejną odsłoną przesłuchań przed komisją do spraw służb specjalnych, które zaczęły się po brutalnej egzekucji Polaka. W ubiegłym tygodniu przed parlamentarzystami tłumaczyli się szefowie wywiadów wojskowego i cywilnego oraz Jacek Cichocki, doradca premiera ds. bezpieczeństwa.

Po informacji, której wysłuchali na tajnym posiedzeniu, zdania posłów z komisji były podzielone. Politycy PO twierdzili, że rząd zrobił wszystko, aby uratować geologa.

"Polskie władze zrobiły wszystko, co w ich mocy, a nawet więcej, aby uwolnić Piotra Stańczaka" - powiedział DZIENNIKOWI Paweł Graś z PO. Opozycja uważa przeciwnie. "Widać było brak koordynacji działań między polskimi służbami" - komentował Zbigniew Wassermann.

Jak było naprawdę? Sam Kuchciak o swoim wystąpieniu nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. "Nic państwu nie powiem" - uciął. DZIENNIK jednak zajrzał za kulisy tajnych obrad. O czym poinformował Kuchciak?

* Mówił o tym, że jego misja nie ograniczała się jedynie do podróży do Pakistanu. Udał się również na rozmowy do Kabulu, stolicy sąsiadującego z Pakistanem Afganistanu. Pojechał też do Pekinu, gdzie spotkał się z przedstawicielami chińskiego MSZ. Po co? W tym samym czasie, kiedy talibowie uprowadzili polskiego geologa, porwali również obywateli Chin. Kuchciak chciał zasięgnąć u Chińczyków informacji na temat sposobów działania pakistańskich talibów. Miał również - według naszych informacji - poprosić rząd w Pekinie, aby ten, naciskając na władze w Islamabadzie, upomniał się także o Polaka. Łącznie odbył dwie podróże na Daleki Wschód.

* Kuchciak poinformował również posłów, że rząd pakistański nie był zdeterminowany, aby uwolnić z rąk porywaczy Polaka. Dyplomata miał problem z umówieniem spotkań z przedstawicielami rządu pakistańskiego, m.in. z jednym z wiceministrów. Rząd Pakistanu znacznie bardziej zaangażował się w poszukiwania ciała Polaka. Zmiana postawy była wynikiem silnego nacisku Chińczyków, którzy użyli swoich wpływów wystraszeni o los własnych obywateli.

* Nasz negocjator nie spotkał się ani z samymi talibami, ani z pośrednikami. Jego misja ograniczyła się do kontaktów z pakistańskimi władzami i tamtejszymi służbami.

* Kuchciak przedstawił również powody, które przesądziły o tym, że próba uwolnienia Piotra Stańczaka się nie udała. Do egzekucji doszło z powodu nałożenia się kilku niekorzystnych okoliczności: Pakistańczycy rozpoczęli ofensywę wojskową na terenach kontrolowanych przez talibów. Ci chcieli się na rządzie w Islamabadzie szybko odegrać. Doszło również do konfliktu o głowę Polaka między konkurującymi ze sobą frakcjami talibów.

Misję Kuchciaka kontynuuje teraz Jacek Najder, wiceminister spraw zagranicznych, a wcześniej wieloletni polski ambasador w Pakistanie i Afganistanie.