Polski negocjator szukał pomocy w Chinach
Kabul, Islamabad oraz Pekin - stolice tych krajów znalazły się na trasie misji Zenona Kuchciaka, specjalnego negocjatora, który próbował wyrwać z rąk talibów Piotra Stańczaka. Miał prosić nawet chiński rząd o pomoc w działaniach na rzecz uwolnienia porwanego Polaka - ustalił DZIENNIK.
- Co polski James Bond wie o śmierci geologa?
- Kuchciak: Jest szansa na odzyskanie ciała
- Polscy prokuratorzy mogą lecieć do Pakistanu
- Pakistan: Mordercy Polaka powinni się bać
- Śledczy poszukają winnych śmierci geologa
- Polak ofiarą walki o bezpieczeństwo świata
- Sikorski: Chcemy odzyskać ciało Polaka
- Polska szuka ciała zamordowanego geologa
- Sikorski: Nie zapłaciliśmy mordercom Polaka
- Co zrobiono w sprawie Polaka w Pakistanie
- Syn zabitego Polaka wciąż nie ma zapomogi
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wystąpienie Zenona Kuchciaka było kolejną odsłoną przesłuchań przed komisją do spraw służb specjalnych, które zaczęły się po brutalnej egzekucji Polaka. W ubiegłym tygodniu przed parlamentarzystami tłumaczyli się szefowie wywiadów wojskowego i cywilnego oraz Jacek Cichocki, doradca premiera ds. bezpieczeństwa.
Po informacji, której wysłuchali na tajnym posiedzeniu, zdania posłów z komisji były podzielone. Politycy PO twierdzili, że rząd zrobił wszystko, aby
uratować geologa.
"Polskie władze zrobiły wszystko, co w ich mocy, a nawet więcej, aby uwolnić Piotra Stańczaka" - powiedział DZIENNIKOWI Paweł Graś z PO. Opozycja uważa przeciwnie.
"Widać było brak koordynacji działań między polskimi służbami" - komentował Zbigniew Wassermann.
Jak było naprawdę? Sam Kuchciak o swoim wystąpieniu nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. "Nic państwu nie powiem" - uciął. DZIENNIK jednak zajrzał za kulisy tajnych
obrad. O czym poinformował Kuchciak?
* Mówił o tym, że jego misja nie ograniczała się jedynie do podróży do Pakistanu. Udał się również na rozmowy do Kabulu, stolicy sąsiadującego z Pakistanem Afganistanu. Pojechał też do Pekinu, gdzie spotkał się z przedstawicielami chińskiego MSZ. Po co? W tym samym czasie, kiedy talibowie uprowadzili polskiego geologa, porwali również obywateli Chin. Kuchciak chciał zasięgnąć u Chińczyków informacji na temat sposobów działania pakistańskich talibów. Miał również - według naszych informacji - poprosić rząd w Pekinie, aby ten, naciskając na władze w Islamabadzie, upomniał się także o Polaka. Łącznie odbył dwie podróże na Daleki Wschód.
* Kuchciak poinformował również posłów, że rząd pakistański nie był zdeterminowany, aby uwolnić z rąk porywaczy Polaka. Dyplomata miał problem z umówieniem spotkań z przedstawicielami rządu pakistańskiego, m.in. z jednym z wiceministrów. Rząd Pakistanu znacznie bardziej zaangażował się w poszukiwania ciała Polaka. Zmiana postawy była wynikiem silnego nacisku Chińczyków, którzy użyli swoich wpływów wystraszeni o los własnych obywateli.
* Nasz negocjator nie spotkał się ani z samymi talibami, ani z pośrednikami. Jego misja ograniczyła się do kontaktów z pakistańskimi władzami i tamtejszymi służbami.
* Kuchciak przedstawił również powody, które przesądziły o tym, że próba uwolnienia Piotra Stańczaka się nie udała. Do egzekucji doszło z powodu nałożenia się kilku niekorzystnych okoliczności: Pakistańczycy rozpoczęli ofensywę wojskową na terenach kontrolowanych przez talibów. Ci chcieli się na rządzie w Islamabadzie szybko odegrać. Doszło również do konfliktu o głowę Polaka między konkurującymi ze sobą frakcjami talibów.
Misję Kuchciaka kontynuuje teraz Jacek Najder, wiceminister spraw zagranicznych, a wcześniej wieloletni polski ambasador w Pakistanie i Afganistanie.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!