Jacek Kurski przyznał, że popełnił "drobną nieścisłość", mówiąc wczoraj o zatrudnieniu córki radnego w miejskim samorządzie. Więc dziś prostuje informację. Córka jest bowiem prezesem automobilklubu, który - według Kurskiego - i tak "dostaje kasę od miasta".

Za wczorajszą wypowiedź prezydent Sopotu Jacek Karnowski zażądał sprostowania, publicznych przeprosin i wpłacenia na cel dobroczynny 10 tysięcy złotych. W przeciwnym razie zagroził sądem. Ale poseł Kurski przepraszać nie ma zamiaru. "Pomyłki się prostuje, a nie przeprasza za nie" - powiedział.

>>> Kurski albo przeprosi, albo trafi przed sąd

Dzisiejsze sprostowanie Jacka Kurskiego nie jest dla prezydenta Karnowskiego satysfakcjonujące. "Poseł Kurski skłamał celowo, robił to już wielokrotnie wcześniej w stosunku do innych polityków. Dlatego nadal oczekuję od niego przeprosin na piśmie i w mediach oraz wpłaty pieniędzy na konto Caritasu" - wyjaśnił.

Karnowski zapowiedział wczoraj także drugi pozew, na dużo większą sumę, za inną wypowiedź Kurskiego. Poseł PiS nazwał Sopot m.in. "miastem bezprawia" oraz "miastem, w którym hulają przestępcy i dokonywane są wzajemne porachunki".

Sopocki magistrat domaga się przeproszenia na forum publicznym mieszkańców za takie określenie Sopotu.

"Nie mam za co przepraszać mieszkańców Sopotu, mogę ich tylko pozdrowić i życzyć, żeby jak najszybciej uwolnili się od tej niedobrej prezydentury" - powiedział dziś Kurski.

I ta wypowiedź nie zadowoliła Karnowskiego. "Poseł wyraźnie kręci i dlatego jestem coraz bliżej decyzji, aby w pozwie tym suma odszkodowania była sześciocyfrowa" - zaznaczył.