Senator PO: Nie zarobiłem na ustawie
Czy senator PO Tomasz Misiak przygotowujący specustawę stoczniową załatwił swojej firmie bez przetargu intratny kontrakt na doradztwo i poszukiwanie pracy dla zwalnianych stoczniowców? Nie jestem w to zamieszany, jedynie oceniałem ustawę - broni się parlamentarzysta.
- Afery senatora Misiaka nie było
- Dziwne przypadki prezydenckiego kuzyna
- Kołysanka dla Misiaków
- 50 kobiet, które trzęsą Polską
- W sprawie Pawlaka rząd nabrał wody w usta
- Pitera znowu pisze raport. Teraz o Pawlaku
- Poleci głowa senatora PO?
- Władze sprawdzą majątek całej rodziny
- Pawlak idzie na wojnę z DZIENNIKIEM
- Schetyna zamieszany w aferę ze specustawą?
- Misiak jedzie teraz na długie wakacje
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Specustawę stoczniową przygotowała komisja gospodarki narodowej, której szefował właśnie Tomasz Misiak. Zgłaszał też do niej poprawki. Gdy ustawa weszła w życie, firma Work Service, której senator PO jest współwłaścicielem, dostała zlecenie od rządowej agencji, by zająć się realizacją zapisów ustawy - napisała "Gazeta Wyborcza".
Work Service miała obsłużyć zwalnianych stoczniowców i pomóc im w znalezieniu pracy. Zatrudnienie w Stoczni Gdańskiej i Szczecińskiej straciło osiem tysięcy ludzi. Na zapewnienie im miękkiego lądowania Agencja Rozwoju Przemysłu przeznaczyła kilkadziesiąt milionów złotych.
Jednak senator Misiak twierdzi, że jego firma i tak nie ujrzała krociowych zysków. "90 procent tej kwoty poszło na stoczniowców" - przekonuje polityk Platformy Obywatelskiej. Dodaje też, że nie zadbał o to, by przedsiębiorstwo Work Service dostało to zlecenie poza przetargiem.
"Mogę jedynie domniemywać, że ARP chodziło o czas, a formuła przetargu jest długotrwała" - mówi Tomasz Misiak i dodaje: "Każdemu można zarzucić konflikt interesów, kto jest przedsiębiorcą i działa w komisji gospodarki, dlatego że każda decyzja komisji gospodarki dotyczy przedsiębiorstw".
Agencja Rozwoju Przemysłu również zareagowała na zarzuty kierowane pod adresem senatora PO. W specjalnym komunikacie ogłosiła, że przy wyborze firmy do obsługi zwalnianych stoczniowców "zwracała szczególną uwagę na posiadanie, poza wiedzą i doświadczeniem, wymaganych przepisami prawa uprawnień do świadczenia usług pośrednictwa pracy, czy też usług szkoleniowych. (...)Przedmiotem oceny nie był natomiast akcjonariat, skład zarządu ani rady nadzorczej".





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!