Dziennik.plPolityka

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Jeszcze mniej przeszczepów. Przez Tuska

2009-05-30 | Ostatnia aktualizacja: 19:37 | Komentarze: 0 | skomentuj

"Transplantologii grozi zapaść" - alarmują lekarze i ślą protesty do ministerstwa zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia. Dlaczego? Bo minister zdrowia Ewa Kopacz przerzuciła w lutym finansowanie przeszczepów do NFZ. Teraz fundusz ujawnił szczegóły, czyli plan finansowy. Środki na transplantację będą mniejsze niż dotąd.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Pismo z funduszu trafiło właśnie do szpitali. Od lipca to właśnie on, a nie jak dotąd Ministerstwo Zdrowia, będzie finansował przeszczepy rogówki, nerki, trzustki i szpiku kostnego. Przejęcie finansowania transplantologii przez fundusz to skutek kryzysu i wywołanego nim poszukiwania oszczędności we wszystkich resortach, jakie zarządził premier Donald Tusk. Minister Ewa Kopacz przerzuciła wykonywanie części przeszczepów do funduszu, by zaoszczędzić 52 mln zł.

>>>Plan B ma ocalić kulejącą służbę zdrowia

Co zamierza NFZ? Zaniżyć wyceny procedur, zlikwidować finansowanie dodatkowych operacji, jakich wymaga część chorych, i zabrać pieniądze na opiekę nad dawcami narządów. "Wiem już, że za każdy przeszczep nerek NFZ zapłaci mniej niż dotychczas ministerstwo. Zamiast 49 tys. zł, tylko 45 tys." - mówi prof. Magdalena Durlik z Kliniki Medycyny Transplantacyjnej w Warszawie. "Szpitale nie mogą dopłacać do operacji, więc przy takich cenach przeszczepy przestaną się odbywać" - alarmuje prof. Andrzej Chmura ze Szpitala Dzieciątka Jezus w Warszawie.

Przy przeszczepach krwi pępowinowej NFZ przewiduje jedynie takie operacje, w których podaje się jedną jednostkę krwi. "A przecież od lat przeprowadza się zabiegi, w których używa się dwóch, trzech jednostek" - mówi prof. Wiesław Jędrzejczak, konsultant krajowy w dziedzinie hematologii. Za każdą dodatkową jednostkę szpital będzie musiał dopłacić ok. 15 tys euro.

NFZ nie zamierza też kontynuować dotychczasowej zasady, że za leczenie chorych, których organizm odrzuca przeszczep i którzy wymagają znacznie droższych leków, płaci się 10 tys. zł więcej niż przy standardowej operacji. "Szpitale będą unikać wykonywania deficytowych przeszczepów" - mówi prof. Durlik.

Na tym nie koniec. W projekcie NFZ ograniczono liczbę chorych uprawnionych do przeszczepu szpiku kostnego. "Zupełnie zapomniano o dzieciach, które wymagają przeszczepu od dawcy częściowo niezgodnego, oraz o tych, które wymagają przeszczepów z powodów innych niż nowotwory. A jest ich całkiem sporo" - mówi onkolog prof. Alicja Chybicka z Kliniki Transplantacji i Onkologii Dziecięcej we Wrocławiu. Problem mają specjaliści od przeszczepów wątroby u dzieci. "NFZ zapomniał, że te przeszczepy są droższe niż u dorosłych" - mówią.

Marek Balicki, minister zdrowia w rządzie SLD, twierdzi, że obawy lekarzy są uzasadnione, tym bardziej, że z powodu kryzysu wpływy ze składek na NFZ są niższe, niż planowano. "W ogóle nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jaka będzie kondycja funduszu za pół roku. Powinniśmy zachować mechanizmy osłonowe w tej szczególnie wrażliwej dziedzinie. To znaczy pozostawić finansowanie przeszczepów z budżetu" - mówi były minister zdrowia.

>>>Kopacz jak Kurski: Też powalczy o Brukselę

Lekarze wysyłają do Ministerstwa Zdrowia i NFZ protesty. Ich zdaniem grozi nam całkowita zapaść w transplantologii.

Do kwietnia w Polsce wykonano 326 przeszczepów. Jeśli projekt NFZ wejdzie w życie, w wielu placówkach operacje te od połowy roku mogą się w ogóle nie odbywać, bo nie będą opłacalne. Obecnie na przeszczep czeka 1951 osób.

Anna Monkos, Iwona Dudzik
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «