Dwaj ministrowie wygadali prawie 50 tys. zł
Gdzie minister finansów powinien poszukać oszczędności? Być może w swojej kieszeni. Wystarczyłoby, żeby rzadziej rozmawiał przez komórkę. Za rachunki Jacka Rostowskiego czy Radosława Sikorskiego podatnicy płacą 10 razy więcej niż za rozmowy minister nauki Barbary Kudryckiej.
- Marszałkowie przepili 50 tysięcy złotych
- Rostowski oskarża NBP i prezydenta
- Prezydent jednak odpuści Rostowskiemu?
- Rząd zamknie sto sądów z oszczędności?
- NIK oskarża Ewę Kopacz. Chodzi o 300 mln zł
- PiS: Minister finansów jak Dzierżyński
- Minister Kopacz zatrudniła syna znajomego
- Zobacz majątek polskich europosłów
- Rząd tnie wydatki na programy i składki
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Z zestawienia rachunków telefonicznych wynika, że premier ma w gabinecie dwie gaduły - to Radosław Sikorski i Jacek Rostowski. "Za ich rachunki za telefony komórkowe zapłaciliśmy najwięcej pieniędzy. W sumie blisko 50 tysięcy złotych" - wylicza "Super Express".
"W sumie za rachunki telefoniczne ministrów i wiceministrów od początku ich kadencji do czerwca 2009 r zapłaciliśmy 575 tys. zł. Najwięcej z telefonu komórkowego wydzwonił szef MSZ Radosław Sikorski - 28 450 zł" - pisze tabloid.
>>>Marszałkowie przepili 50 tysięcy złotych
Za rozmowy szefa resortu finansów Jacka Rostowskiego zapłaciliśmy 20 628 zł. "Dlaczego tak dużo? Ministerstwo Finansów tłumaczy to zagranicznymi wyjazdami Rostowskiego i kontaktami z przedstawicielami Europejskiego Banku Centralnego czy Banku Światowego" - tłumaczy "SE" i dodaje, "o tym, że można jednak zaoszczędzić na rozmowach, przekonują rachunki minister nauki Barbary Kudryckiej - 2,1 tys. zł czy minister zdrowia Ewy Kopacz - 2,6 tys. zł."






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!