"Naiwny lament Wałęsy i Kwaśniewskiego"
Apel Lecha Wałęsy, Aleksandra Kwaśniewskiego oraz Vaclava Havla do Baracka Obamy nie pozostał bez echa. Ale takiej reakcji sygnatariusze raczej nie oczekiwali. "Zagrożenia, jakie wyliczają autorzy listu, brzmią lamentacyjnie i naiwnie" - pisze brytyjski "The Economist".
- Młodzi wybiorą Wałęsę zamiast Che Guevary?
- Kwaśniewski i Wałęsa napisali list do Obamy
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Autorzy listu zaapelowali do prezydenta USA Baracka Obamy, by nie zapominał o Europie Środkowo-Wschodniej. Uważają, że trzeba reformować NATO, tak aby wszystkie kraje członkowskie mogły wierzyć, że Sojusz zawsze będzie ich bronić.
>>> Kwaśniewski i Wałesa napisali list do Obamy
"The Economist" podkreśla, że tylko dzięki ich nazwiskom apel nie przeszedł bez echa. Bo sama jego treść była naiwna. "Zagrożenia, jakie wyliczają autorzy listu, brzmią lamentacyjnie i naiwnie. Wspieranie Wałęsy w 1980 roku było zarówno szlachetną sprawą, jak i pomogło przyspieszyć rozpad imperium sowieckiego. Ale Rosja nie stanowi już zagrożenia dla Ameryki, jak za czasów Związku Radzieckiego Leonida Breżniewa" - wylicza "The Economist".
Gazeta nie rozumie także, dlaczego sygnatariusze listu wyrażają ubolewanie z powodu "samozadowolenia" Zachodu. "W zasadzie proszą nas o to, byśmy ryzykowali trzecią wojnę światową w ich obronie" - "The Economist" przytacza słowa wypowiedziane niedawno przez jednego z wysokich amerykańskich urzędników państwowych.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!