Sejm nie obciął pensji "chłopcom ministra"
Członkowie zarządu spółki PL.2012 nie będą objęci przepisami tzw. ustawy kominowej, ograniczającej zarobki w państwowych spółkach. Tak zdecydowali posłowie, którzy odrzucili poprawkę klubu Lewicy do nowelizacji ustawy o przygotowaniu Euro 2012. Ile zarabia prezes PL 2012? 30 tys. miesięcznie.
- Sejm klepnął większą dziurę budżetową
- Drzewiecki tnie pensje urzędnikom od Euro
- Tusk: Nie będzie dymisji Drzewieckiego
- Premie za Euro 2012 oddadzą za trzy lata
- Marszałek przyznał sobie i kolegom premie
- Znów premie dla "chłopców Drzewieckiego"
- "To PiS dał premie organizatorom Euro 2012"
- Drzewiecki broni płac chłopców z PL.2012
- PiS: Minister sportu to kłamca
- Drzewiecki do PiS: Nie jestem kłamcą
- Wzięli premie, to niech nie biorą pensji
- "Chłopcy Drzewieckiego" bez premii
- Kaczyński wydał 3 mln złotych na premie
- Minister zagrał vabank, spasował i wygrał
- Zobacz, jak prezesi zarabiają miliony
- Minister skapitulował i nie grozi dymisją
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Poprawkę, która zakładała, że członków zarządu spółki PL.2012, zajmującej się przygotowaniami do piłkarskich Mistrzostw Europy, obowiązywałaby ustawa kominowa, poparło 203 posłów, 221 było przeciw, a 1 wstrzymał się od głosu. O odrzuceniu poprawki przesądzili ludowcy.
Pierwotnie poprawkę tę, oprócz opozycji, popierało także PSL. Posłów zbulwersowała bowiem wysokość premii, które za 2008 r. otrzymali członkowie zarządu spółki PL.2012 - dla każdego z nich po 110 tysięcy 846 zł netto.
>>> Minister skapitulował i nie grozi dymisją
W efekcie Ministerstwo Sportu poinformowało, że w związku z kryzysem gospodarczym i koniecznością nowelizacji tegorocznego budżetu, minister Mirosław Drzewiecki zwrócił się do zarządu spółki PL.2012 z prośbą o rezygnację z premii za rok 2008.
Wtedy szef klubu PSL Stanisław Żelichowski powiedział, że skoro "minister sportu wycofał nagrody", to PSL wycofało swoje poparcie dla poprawki, której celem było ograniczenie zarobków w spółce PL.2012.
p
Anna Gielewska: Publicznie zagroził pan dymisją. Emocje wzięły górę?
Mirosław Drzewiecki*: Nie, to nie były emocje. Jeżeli się cokolwiek robi, to trzeba robić z głową. Jeżeli wymyślono, a to rząd PiS wymyślił, że spółki PL.2012 i NCS są wyjęte
spod kominówki, to trzeba konsekwencji. Powód był bardzo prosty: do tego przedsięwzięcia trzeba mieć dobrych fachowców. A tacy zarabiają więcej niż ludzie w spółkach Skarbu Państwa.
Jeżeli teraz mamy sukces i dobrze to idzie, to taka próba cofnięcia tej sytuacji jest złośliwością polityczną.
Ale pan użył armaty. Pojechał pan do premiera z papierem?
Nie. Byłem u premiera i wspólnie uzgadnialiśmy, co zrobić. Zaapelowałem do prezesów, żeby nie wzięli dodatkowej gratyfikacji, bo jest kryzys i takie jest oczekiwanie. Cieszę się, że się
na to zgodzili.
A pan premier tak ze stoickim spokojem zareagował na pana zapowiedź? Czy może przekonywał pana, żeby nie mówić o dymisji?
Z panem premierem pracuję na co dzień, więc nie ma takiej rzeczy, której nie omawiamy na bieżąco.
To znaczy, że realnej groźby dymisji nie było?
Jeżelibyśmy mieli sytuację, że miałbym pracować i odpowiadać za projekt, a zabrano by mi narzędzia pracy nad tym projektem, to jak miałbym pracować?
Pana koledzy nieoficjalnie mówią, że pokazał pan dzisiaj, że jest politykiem z jajami.
Cieszę się, że to zauważyli.
*Mirosław Drzewiecki, minister sportu























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!