Spoty PiS zdenerwowały PO. I o to chodziło
Filmiki PiS o "ojcach założycielach PO" i "dozorcy Pawle Grasiu" odniosły swój efekt. "Chodziło o to, by ułatwić Platformie odbijanie piłeczki, bo najgorsze, co mogłoby się wydarzyć strategom PiS, to to, że Platforma spotów by nie zauważyła i nie skomentowała" - mówi Eryk Mistewicz, specjalista od wizerunku politycznego.
- Gosiewski: Graś gada bzdury. Dozorca to on
- Zobacz, jak liderka PO niszczy Warszawę
- SLD zagląda PiS do partyjnej kasy
- Lewica: PiS wydał na filmiki 64 tys zł
- Kolejna finansowa wpadka rzecznika rządu
- Kurski do SLD: Zlikwidujmy demokrację
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Marcin Graczyk: Warto robić taką kampanie w wakacje, gdy elektorat leży na plaży?
Eryk Mistewicz*: Ale to nie jest kampania dla elektoratu. Cel PiS jest inny, nie dać o sobie zapomnieć, ale nie wyborcom, tylko Platformie Obywatelskiej. Strategia PiS jest prosta.
Zrozumieli, że zyskują na prowokowaniu Platformy, więc to robią. Odpowiedź Platformy, która nastąpiła po tych filmikach, jest dokładnie taka, jaką chcieli usłyszeć.
PiS chciał, by Graś mówił o postaci z filmiku, że to Gosiewski?
Tak, na rękę jest im także to, co teraz mówi Palikot o Jarosławie Kaczyńskim. To ogranicza scenę polityczną wyłącznie do boiska, na którym grają PO z PiS.
To dla PiS takie ważne?
To daje im gwarancję, że PO nie wybierze sobie innego sparingpartnera - SD Pawła Piskorskiego albo Lewicy. Taką gwarancje daje też niska jakość tych spotów.
To znaczy?
Reklamy są tak słabej jakości. jakby powstały na prośbę PO. Spin doktorzy PiS zachęcają: chodźmy, pobijmy się. To my i tylko my jesteśmy waszym wrogiem. Sami prowokują efekt bumerangu. To
jest trochę ryzykowne, bo cześć odbiorców spotu o rzeczniku Grasiu może poczuć do niego sympatię. Tak samo w przypadku filmu o twórcach Platformy. Gdy PiS prowokuje powstanie ruchu obrońców
dobrego imienia "pierwszej Platformy" z Płażyńskim, Balazsem i Rokitą... To celowy zabieg. Chodziło o to, by ułatwić Platformie odbijanie piłeczki, bo najgorsze, co mogłoby
się wydarzyć strategom PiS, to to, że Platforma spotów by nie zauważyła i nie skomentowała.
Pana zdaniem specjalnie wystawiają się do bicia?
Oczywiście. Bo dzięki temu do społeczeństwa idzie sygnał, że PiS wciąż jest mocne i silne. Słabego przecież się nie bije.
*Eryk Mistewicz, specjalista od wizerunku politycznego























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!