Andrzej Czuma najpierw ogłosił, że przygotowuje zmianę w prawie, która dopuszcza niekaranie za posiadanie małych ilości narkotyków (na własny użytek). Ale zaraz potem, po krytyce ze strony PiS i konserwatywnej części posłów PO, doprecyzował o co doładnie mu chodzi. Wtedy okazało się, że rządowy projekt nie ma nic wspólnego z legalizacją miękkich narkotyków czy niekaraniem za posiadanie małych ilości środków odurzających. Zmiana zakłada, że prokurator będzie mógł odstąpić od ukarania zatrzymanego, jesli ten doniesie od kogo kupił narkotyki.

Tymczasem część posłów lewicy z Socjaldemokracji Polskiej domaga się pełnej depenalizacji w przypadku posiadania narkotyków na własny użytek. "Pierwsze deklaracje były optymistyczne, ale gdy pojawiła się krytyka, minister zaczął się wycofywać i sugerować, że kara nie spotka tych, którzy podejmą współpracę z organami ścigania. Za takim rozwiązaniem na pewno nie zagłosuję" - mówił Marek Balicki w TVP Info.

>>>Balicki dla DZIENNIKA: Politycy używają narkotyków do straszenia

Były szef resortu zdrowia dodaje: "Chcemy, by prokuratorzy i sądy mieli możliwość niekarania za posiadanie nielicznej ilości narkotyków. Bo przecież nie chodzi o to, by policja zrobiła kolejny nalot na dyskotekę i zatrzymywała kilkanaście osób, a dilerzy byli na wolności."

Portal pardon.pl, który przytacza słowa ministra, idzie jeszcze dalej i stawia pytanie: Dlaczego państwo w ogóle rozważa karanie dorosłych ludzi, którzy dobrowolnie decydują się na zażywanie szkodliwych substancji? Zwłaszcza, że z drugiej strony samo dostarcza im szkodliwych substancji w postaci alkoholu i papierosów.