Europoseł dodaje: "Podczas, gdy do głosowania na PO można podejść zupełnie bezrefleksyjnie – wystarczy zresetować umysł i dać się poprowadzić mediom. A bezmyślność jest najbardziej obciachowa, zwłaszcza dla kogoś aspirującego do miana inteligenta czy też przedstawiciela klasy średniej. "Bo ci, którzy głosują na PO z tego właśnie powodu, że sądzą, iż zapewnia im to automatyczny akces do grona wykształconych i światowych, mają nadzieje, że od razu po oddaniu głosu na partię Tuska będą ładnie pachnieć, uchodzić w oczach innych za ludzi potrafiących posługiwać się sztućcami i zaliczać się do lepszych, niż są w istocie. W tych swoich staraniach przypominają mi Molierowskiego pana Jourdain, który za wszelka cenę chciał zostać w szybkim czasie szlachcicem".

Zdaniem Migalskiego, głosowanie na PO w tym właśnie celu jest tak obciachowe jak:
słuchanie Rubika i jazzowych kolęd
zamieszczanie na Naszej Klasie fotek z wakacji w Egipcie lub w Turcji
organizowanie kinder-party w Macu
wzdychanie za spacerem po krakowskim rynku i za jego atmosferą
popapranie się w sushi-barze
klaskanie po wylądowaniu samolotu
czytanie Witkowskiego i Dehnela
wyciąganie mankietów koszul ze spinkami na 10 cm przed rękaw marynarki
prostowanie małego palca przy piciu wina lub kawy
palenie cygara za złotek piątka w barze "Edek"
przekonanie, że ks. Tishner był autorem pojęcia "homo sovieticus"
mówienie "okres czasu", "cofnąć się do tyłu", "podskoczyć do góry" albo "zejść na dół".

MIgalski kończy tak: "Jeśli ktoś serio chciał glosować na PO, bo miało go to czynić kimś bardziej obytym i bywałym, to niech dalej rechocze, oglądając przezabawne dialogi w <Szkle kontaktowym> i pęka z rozpuku na dźwięk sformułowań <ojciec dyrektor> lub <TV Trwam>. Miłego wycia, panie Jourdain."