Wiktor Juszczenko w setną rocznicę urodzin ukraińskiego nacjonalisty namaścił go na bohatera narodowego - pisze Leszek Miller na swoim blogu.

"Prezydent musiał wiedzieć, że czyni ten honor człowiekowi skazanemu w przedwojennej Polsce na karę śmierci za udział w zamordowaniu ministra Pierackiego, kolaborantowi Hitlera, twórcy ideologii i oddziałów zbrojnych występujących przeciwko Polakom i państwu polskiemu" - wylicza były premier i dodaje: "W imię Bandery bandyci spod znaku UPA i OUN wymordowali na Wołyniu pół miliona Polaków i Żydów, aby stworzyć przestrzeń pod budowę <wolnej Ukrainy>".

Leszek Miller gorzkie słowa kieruje także pod adresem polskich polityków. Których? Żadne nazwiska nie padają. Były szef rządu pisze o nich jedynie: "politycy chlubiący się świetnymi kontaktami z Juszczenką". Może więc chodzić zarówno o Aleksandra Kwaśniewskiego, jak i o Lecha Kaczyńskiego.

"Dopóki ukraiński prezydent będzie miał opinię polityka antyrosyjskiego nie będzie w Polsce krytykowany. Antyrosyjskość usprawiedliwia bowiem wszystko, także głupotę, nacjonalizm, ludobójstwo i bezczeszczenie pamięci pomordowanych Polaków" - oburza się Miller i dodaje, że polscy politycy wyczuleni na "zachowanie władz niemieckich w odniesieniu do Eriki Steinbach przeszli obojętnie wobec znamiennego gestu solidarności prezydenta Ukrainy z terrorystą i bandytą".