Wśród odrzuconych kandydatów na generałów są: szef stołecznej policji inspektor Adam Mularz, dowódca straży pożarnej nadbrygadier Wiesław Leśniakiewicz i szef Biura Ochorny Rządu generał brygady Marian Janicki. W ubiegłym roku Lech Kaczyński również nie zgodził się ich awansować.

>>>Graś: Mularz nie został generałem przez politykę

Szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksander Szczygło, mówi, że zastrzeżenia wobec proponowanych przez MSWiA nominacji dotyczyły między innymi zatajonych fragmentów życiorysu dotyczących służby w czasie PRL czy konieczności wyjaśnienia działań warszawskiej policji wobec kupców z hali Kupieckich Domów Towarowych.

Zastrzeżenia wobec dwóch nominacji generalskich w BOR szef BBN tłumaczył zapowiedziami MSWiA dotyczącymi redukcji etatowej w BOR do jednego stanowiska generalskiego. Trzy proponowane awanse w straży pożarnej są - jak powiedział Szczygło - sprawdzane, a decyzja zapadnie przed 11 listopada.

Czwartkowa "Gazeta Wyborcza" napisała, że z MSWiA skierowano w tym roku przynajmniej dziesięć wniosków o awanse generalskie: sześć w policji, dwa w BOR i dwa w Państwowej Straży Pożarnej, a prezydent z tej grupy zaakceptował tylko dwa - policyjne.

>>>Prezydent znów blokuje plany rządu

"Przykro mi z tego powodu, że prezydent nie podzielił pomysłu wnioskodawców. Szkoda, że ta zła współpraca (prezydenta) z MON, przenosi się na MSWiA" - powiedział dziś Schetyna. Zapewnił, że kandydaci zgłoszeni do awansów generalskich byli konsultowani z Kancelarią Prezydenta. Jak ocenił, wnioski MSWiA, były dobrze udokumentowane.

"Tych zgłoszeń było kilka. Wynikały z mojej rozmowy z ministrem (Aleksandrem) Szczygło, który bardzo zachęcał mnie do tego, żeby polityka promocyjna i awansowa w MSWiA była bardziej zaangażowana. Tak zrobiłem, ale niestety nie spotkało się to z akceptacją prezydenta Kaczyńskiego" - powiedział Schetyna.