Kilku posłów pewnie się zmartwi, gdy po powrocie z wakacji przeczytają zarządzenie marszałka. Zaostrzył on bowiem zasady funkcjonowania biur poselskich. Przede wszystkim zakazał posłom zatrudniania za sejmowe pieniądze członków rodzin.

>>>Większość Polaków potępia nepotyzm

"To są, oprócz współmałżonka, osoby spokrewnione do drugiego stopnia" - wyjaśniał w TVP Info Bronisław Komorowski. "Z tymi osobami nie mogą być zawierane umowy o współpracę czy o pracę w biurze poselskim" - dodał.

Nie usłyszymy już więc takich tłumaczeń, jakimi kilka lat temu uraczała nas na przykład posłanka Samoobrony Renata Beger, przyłapana na zatrudnieniu córki w swoim biurze. "Przecież była bezrobotna" - tłumaczyła się parlamentarzystka. Posłanka SLD Sylwia Pusz z kolei przez sześć lat zatrudniała w ten sposób swoją matkę.

>>>Nepotyzm w otoczeniu Chlebowskiego?

Jednak chyba najgłośniejszym przypadkiem politycznego nepotyzmu była sprawa Zyty Gilowskiej, która w 2005 roku musiała rozstać się z Platformą Obywatelską, gdy na jaw wyszedł fakt, że za poselskie pieniądze zlecała ekspertyzy swemu synowi, a w biurze zatrudniała swoją synową.

Zdaniem marszałka Sejmu w tej kadencji parlamentu nie ma już takich przypadków. "Ale doświadczenie zachęca, aby dmuchać na zimne i na wszelki wypadek uregulować to prawnie, tak by nie istniała nawet pokusa dla swoistej formy nepotyzmu" - przyznaje Bronisław Komorowski.

>>>LPR daje zarobić rodzinie swego posła

Każdy poseł co miesiąc dostaje 11 tysięcy złotych ryczałtu na prowadzenie biura.