"Już dwa miesiące temu w rozmowie z ministrem Klichem prezydent Lech Kaczyński zapowiedział, że nie przedłuży misji generała Skrzypczaka i ma innego kandydata na jego stanowisko, generała Buka! Kiedy ta wiadomość dotarła do Skrzypczaka, generał postanowił zaatakować Klicha, aby wkupić się w łaski prezydenta lub przynajmniej odejść w sławie dowódcy, który dbał o armię"- napisał Janusz Palikot na swoim blogu na Onet.pl.

>>> Palikot: Trupy żołnierzy mają zniszczyć PO

"Skrzypczak jest znanym w armii populistą. Kaczyński uznał, że wprawdzie nie ma zamiaru bronić dowódcy, ale wykorzysta sytuację do rozgrywki przeciw rządowi; decyzja generała i zabity oficer z Afganistanu były tu jak znalazł. Kiedy Skrzypczak zorientował się, że jest tylko elementem gry bez widoków na realną pozycję, postanowił ratować resztki reputacji i sam się zdymisjonował - unosząc się przy tym honorem. Wówczas - z braku laku - Lech Kaczyński zaczął mówić o koniecznej reformie armii i państwa" - pisze poseł PO.

I podsumowuje: "Mamy prezydenta, który nie dba o kwalifikacje lecz o wpływy i szarżuje dobrem armii oraz Polską tylko dla własnych celów. Mieliśmy generała, który DLA WŁASNEJ KARIERY był gotów, w trakcie wojny!, wywołać kryzys w armii. I mamy też śmierć oficera - to jedyny konkret!".