Telewizja Wiesti pokazała film Wadima Gasanowa w przeddzień 70. rocznicy podpisania paktu ZSRR z III Rzeszą, w którym podzielono Polskę i wschodnią część Europy na dwie strefy wpływów. I na tydzień przed wizytą rosyjskiego premiera Władimira Putina na Westerplatte.

Film stawia tezę, że ZSRR był ostatnim krajem, który zawarł pakt o nieagresji z Niemcami, a podobne tajne protokoły były normą europejskiej polityki w tamtych latach. Wadim Gasanow wyjaśnia, że Polska zawarła wcześniej pakt z Niemcami, bo już 26 stycznia 1934 roku. Ale nie wspomniał, że jeszcze wcześniej, bo w 1932 roku, Polska takie porozumienie podpisała też z ZSRR. I, w przeciwieństwie do Moskwy, respektowała je do końca, czyli do sowieckiego najazdu 17 września 1939 roku. I że żaden z tych paktów nie zawierał tajnego protokołu naruszającego integralność innych państw.

>>> Rosjanie: Sojusz Polski i Trzeciej Rzeszy

Dlaczego zdaniem autora filmu doszło do zawarcia paktu Ribbentrop - Mołotow? Bo "najwyższe władze ZSRR były zatroskane niepokojącymi pogłoskami, które różnymi kanałami napływały do Moskwy z różnych stolic europejskich". Zdaniem Gasanowa w Europie mówiono, że Polska i Niemcy podpisały tajny protokół, w którym mowa była o wspólnych działaniach militarnych przeciwko Związkowi Radzieckiemu.

W filmie przytoczono też wypowiedź znanego rosyjskiego politologa Wiaczesława Nikonowa, który podkreślał, że radzieccy przywódcy uważali Polskę za silne państwo i pamiętali o przegranej wojnie w 1920 roku. Nikonow to wnuk ówczesnego szefa dyplomacji ZSRR Wiaczesława Mołotowa.

Ale władze ZSRR bały się nie tylko sojuszu Polski i Niemiec. Obawiały się też agresji ze strony Japonii. W filmie przytoczono meldunek wywiadu sowieckiego z Warszawy, z którego wynikało, że w 1934 roku, podczas wizyty brata cesarza Japonii w Polsce, strona japońska zabiegała o polskie i niemieckie gwarancje na wypadek, gdyby zdecydowała się na rozpoczęcie działań wojennych przeciwko ZSRR. I dlatego, twierdzą autorzy filmu, głównym zadaniem rosyjskiej dyplomacji stało się zapobieżenie wojnie na dwa fronty.

>>> Rosja kłamie w sprawie paktu z nazistami

Według wiceministra Andrzeja Kremera film to "przejaw pewnej nadwrażliwości strony rosyjskiej w ocenie historii" oraz „niezrozumiałej nerwowości”. Ale nie obawia się, iż tezy o paktowaniu Warszawy z Hitlerem powrócą podczas wystąpienia premiera Rosji Władimira Putina 1 września na Westerplatte. "Przeanalizujemy ten film i będziemy kontaktować się z rosyjskimi przedstawicielami dyplomatycznymi celem zajęcia stanowiska" - zapowiada Kremer.

Prof. Antoni Dudek z Instytutu Pamięci Narodowej nie wyklucza, że film ma związek z wizytą Putina. Ocenił jednak tezy tego obrazu za absurdalne i dodał, że "nikt na Zachodzie nie uzna paktu Ribbentrop - Mołotow za usprawiedliwiony".