"W Sejmie odwraca się na pięcie i salwuje ucieczką przed pracownikami sekretariatu komisji, kiedy chcą mu o tym przypomnieć. Albo obiecuje, że podpisze protokoły nazajutrz, i słowa nie dotrzymuje" - powiedział "Rzeczpospolitej" Sebastian Karpiniuk z PO. Dodaje, że europoseł Zbigniew Ziobro nie reaguje również na pisma wzywające go podpisania protokołów, przesyłane na adres jego biura poselskiego.

Dlatego ponad dwa miesiące temu komisja podjęła uchwałę o tym, by wystąpić do sądu z wnioskiem o ukaranie byłego ministra grzywną.

>>> Ziobro receptą na sukces Kaczyńskiego

Dziś sąd rozstrzygnie, czy karać byłego ministra. Decyzję może podjąć nawet pod nieobecność zainteresowanego. Jak dowiedziała się „Rz”, zawiadomienie o terminie rozprawy zostało skutecznie doręczone na adres biura poselskiego Ziobry, sąd ma potwierdzenie jego odbioru.

Europoseł PiS kary się nie spodziewa. "Przesłałem do sądu kilka opinii niezależnych ekspertów, którzy jednoznacznie wykazują, że nie ma żadnego powodu ukarania mnie dyscyplinarnie" - mówi „Rz” Ziobro. "Podpiszę protokoły przesłuchań, ale dopiero wtedy, gdy będę mógł złożyć zeznania w całości. Przypomnę, że przesłuchanie mnie przerwano z powodu, którego uzasadnienia nikt nie znajdzie w kodeksie postępowania karnego - bo akurat w Sejmie przemawiał premier Tusk. Co więcej, nie wyznaczono kolejnego terminu, w którym mógłbym złożyć zeznania przed komisją, choć przed kamerami zapewniano, że będzie to najbliższy termin" - podkreślił polityk PiS.