Walentynowicz: Wałęsa to zdrajca
"Nie będę świętować, bo to jest nie święto, ale właściwie rozpacz. Solidarność, idee Sierpnia 80 roku zostały sprzeniewierzone, powołano nowy związek, oszukano ludzi, powiedziano, że to jest realizacja Solidarności, a to jest nowy związek pod ukradzioną nazwą" - mówi w 29. rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych Anna Walentynowicz.
- Wałęsa: Walentynowicz gorsza niż SB
- Palikot: Kaczyński zepsuł "Solidarność"
- Wałęsa: Gdybym był jak Stalin lub Castro
- Wałęsa: Zróbcie porządek z Radiem Maryja
- Wałęsa: Bezpieka inspirowała Walentynowicz
- Świętowali porozumienie i wybuchła kłótnia
- Lech Wałęsa zapowiada lekki bojkot
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Anna Walentynowicz dzisiejsze święto spędziła w domu. Nie wierzy, że coś da się jeszcze po latach wytłumaczyć: "Jak to wyjaśnić? Jeżeli zdrajca jest uważany za bohatera, a mimo tylu publikacji, tylu ludzi poszkodowanych, na których on donosił i za co brał pieniądze..." - mówi była liderka "S" w wywiadzie z dziennikarzami Sygnałów Dnia.
>>>Wałęsa: Walentynowicz gorsza niż SB
Walentynowicz protestuje przeciwko nazywaniu jej konfliktu z Lechem Wałęsą osobistym konfliktem: "Bardzo proszę nie używać takiego określenia, że to był konflikt osobisty. Nie. To była sprawa zdrady Związku. On trzeciego dnia strajku nie zrobił tego strajku, zakończył go trzeciego dnia, skompromitował wolny związek zawodowy i kłamie do dzisiaj. On przez cały czas służył komunistom, spotykał się z nimi przez cały czas, a w Solidarności robiono ciągle konflikty. Ja prywatnie do tego człowieka nie mam nic. Najlepszym dowodem jest to, że 2 lutego w 2002 roku byłam na ślubie jego córki, a mojej chrześniaczki. I prywatnie nie mam nic do niego, ale politycznie jest to zdrajca i nie ma innej decyzji.
O obecnej sytuacji w Stoczni Gdańskiej Walentynowicz mówi: "Powinnam nie odpowiadać na to pytanie. Serce mi się kroi. Stocznia była dla mnie drugim domem, jeżeli nie pierwszym domem. Przepracowałam tam 40 lat. A dzisiaj - jak na ironię losu - na ruinach Stoczni koncerty urządzają po to, żeby zapomnieć o tym, że tam była Stocznia. Ja tego nie rozumiem. Nie poszłam na taki koncert na terenie Stoczni. I dlatego powinniśmy się jeszcze raz zorganizować w związki zawodowe takie, jakie miały miejsce w 80 roku, i okazać nieposłuszeństwo wobec dzisiaj tej władzy" - mówi Walentynowicz.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!