Rosjanie nie potrafią udowodnić zarzutów
Głośna premiera książki o rzekomej współpracy Polski z Adolfem Hitlerem okazała się niewypałem. Generał rosyjskiego wywiadu Lew Sockow, zamiast udowadniać te oskarżenia, nazywał Józefa Stalina "naszym wodzem" i mówił, że ma Polakom za złe "przywiezienie Lenina do Rosji".
- "Zwycięzcy próbują fałszować historię"
- Napieralski: Prezes PiS ma rosyjską fobię
- Żydzi protestują przeciw słowom prezydenta
- Lech Kaczyński odpowiada Putinowi
- "Lech Kaczyński wykonał niezwykły gest"
- Tusk na Westerplatte: Nigdy więcej wojny!
- "Polska sympatyzowała z Niemcami"
- Muzeum II Wojny Światowej już za pięć lat
- Tusk zabrał Putina na sopockie molo
- Sikorski: Premier powiedział to, co trzeba
- Barack Obama napisał do Tuska list
- Schetyna strofuje prezydenta za Katyń
- Europa nie dała się nabrać Putinowi
- Karski: Prezydent uratował honor Polski
- Prezydent: Katyń jak Holocaust
- Putin do Polski: Błędy popełniali wszyscy
- PiS zaatakował Putina penisem
- To w Wieluniu spadły pierwsze bomby
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -20°C max. 1°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Pierwsze słyszę, by przedwojenny szef polskiej dyplomacji był agentem wywiadu niemieckiego" - oświadczył zdumiony generał Lew Sockow, zapytany o to przez dziennikarzy. Co ciekawe, taka informacja widnieje na stronie internetowej Służby Wywiadu Zagranicznego Rosji. Podobnie jak twierdzenie, że premier rządu polskiego na uchodźstwie Stanisław Mikołajczyk był agentem brytyjskim.
Jednak emerytowany generał Sockow, który prezentował książkę rosyjskiego wywiadu o rzekomej współpracy Polski z Adolfem Hitlerem, nie potrafił udowodnić oskarżeń pod adresem Becka i Mikołajczyka.
"Przestudiujemy sprawę i oficjalnie odpowiemy" - dyplomatycznie odparł rzecznik SWR Siergiej
Iwanow.
Prezentacja dokumentów rosyjskiego wywiadu z lat 1935-45, zebranych w książce "Sekrety polskiej polityki", wypadła bardzo blado. Okazało się na przykład, że Rosjanie nie
mają oryginałów wszystkich dokumentów, a jedynie ich tłumaczenia. Jak wyjaśniał generał Sockow, to dlatego, że Józef Stalin nie znał jezyków obcych. Tłumaczył też, że oryginały
niszczono, by nie dekonspirować źródła informacji. Co ciekawe, mówiąc o Stalinie używał określenia "nasz wódz".
Zdaniem przedstawiciela SWR, przedwojenna Polska dążyła do rozpadu ZSRR. W jaki sposób? "Wśród tajnych materiałów są dokumenty polskiego Sztabu Generalnego, które świadczą o tym,
że w jego ramach utworzono specjalny wydział do pracy z mniejszościami narodowymi na terytorium ZSRR" - przekonywał. Tłumaczył, że polskie władze podsycały ruchy separatystyczne
na Kaukazie, Ukrainie i w Azji Środkowej. "W tym celu polski wywiad utworzył organizację pod nazwą <Prometeusz> z siedzibą w Paryżu, kierowaną przez
Warszawę" - dodał generał Sockow.
O współpracy Polski z nazistowskimi Niemcami - zdaniem emerytowanego oficera wywiadu - świadczy na przykład raport wywiadu radzieckiego z rozmów, jakie w 1935 roku prowadził w Warszawie
marszałek Hermann Goering, zaufany współpracownik Adolfa Hitlera. Z tych materiałów generał Sockow wyciągnął wniosek, że sztaby generalne Polski i Niemiec zawarły pakt przeciw
ZSRR.
Co więcej - jak przekonywał generał - według innego dokumentu 26 grudnia 1934 roku szef MSZ Józef Beck spotkał
się w Kopenhadze z francuskimi faszystami i rozmawiał z nimi o utworzeniu antykomunistycznego bloku Francja-Niemcy-Polska. Nie poszedł jednak dalej w tych rozważaniach i nie
zastanowił się, jak Polska mogła namówić do współpracy dwa niezbyt przepadające wówczas za sobą kraje - Francję i Niemcy.
Mówiąc za to o pretensjach, jakie Rosjanie mogą mieć do Polaków, generał Sockow wymienił między innymi "próbę osadzenia swojego człowieka na carskim tronie" i
"przywiezienie Lenina do Rosji".
Polscy historycy nie pozostawiają suchej nitki na twierdzeniach i dowodach zaprezentowanych przez Lwa Sockowa. "Pan generał przedstawiał dokumenty, ale nie odnosił się do tego, co jest
w środku. To nie jest nauka. To nie ma nic wspólnego z nauką" - skomentował Piotr Gontarczyk z Instytutu Pamięci Narodowej, który był na konferencji w Moskwie. "To, co
zaprezentował pan generał, jest najlepszym dowodem, że nie ma on najmniejszego przygotowania, by zajmować się historią" - nie ma wątpliwości Gontarczyk.
"Popełnił katastrofalne błędy, nie potrafił odpowiedzieć na najprostsze pytania dotyczące polskiej polityki. Nie ma żadnej kompetencji, by zajmować się Polską. On polityki
polskiej nie rozumie" - dodał historyk z IPN.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!