Czas na konfrontację w komisji Karpiniuka
Czy to będzie przełom w pracach sejmowej komisji śledczej do spraw nacisków? Jerzy Engelking, jeden z najbliższych współpracowników Zbigniewa Ziobro, podpisał w końcu protokół ze swojego przesłuchania. Teraz może się odbyć jego konfrontacja z byłym szefem MSWiA Januszem Kaczmarkiem.
- Człowiek Ziobry drwi z komisji Karpiniuka
- Służby IV RP podsłuchiwały legalnie
- Karpiniuk też lansuje się na nagi tors
- Karpiniuk: Nie pozowałem z nagim torsem
- Zapadł pierwszy wyrok w aferze gruntowej
- Lepper ma nowe rewelacje o akcji CBA
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ostatecznie Engelking naniósł aż 31 poprawek do protokołu z kwietniowego przesłuchania. "Z bardzo dużym zdziwieniem zauważyłem, że w 21 przypadkach wypowiedzi posłów zostały przypisane osobom, które ich nie wypowiedziały. Prawdopodobnie osoby, które wcześniej podpisywały ten protokół, nie zwróciły na to uwagi, a być może podeszły do sprawy superformalnie i złożyły tylko i wyłącznie podpis" - podkreślił.
>>> Człowiek Ziobry drwi z komisji Karpiniuka
Dodał, że o ile od strony formalnej obecnie nie ma przeszkód do przeprowadzenia jego konfrontacji z Januszem Kaczmarkiem, to ma zastrzeżenia do strony merytorycznej. Jego zdaniem, zarówno w jego zeznaniach jak i w zeznaniach byłego szefa MSWiA nie ma odpowiedniego materiału do takiej konfrontacji.
Bez podpisania protokołów z przesłuchania nie mogło dojść do konfrontacji Jerzego Engelkinga z Januszem Kaczmarkiem w sprawie tzw. afery gruntowej. Raz już szef komisji Sebastian karpiniuk wezwał obu świadków, ale Engleking wytknął mu nieznajomość prawa i komisja była zmuszona odwołać głośno zapowiadaną konfrontację.
Jerzy Engelking, człowiek ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, podkreśla, że służby specjalne nie były politycznie manipulowane, a śledztwo w sprawie przecieku o akcji CBA było prowadzone prawidłowo. Zaprzecza mu były szef MSWiA Janusz Kaczmarek, który miał uprzedzić Andrzeja Leppera o przygotowywanej przez CBA akcji.
Słynna operacja miała wykryć korupcję w resorcie rolnictwa. Ale spaliła na panewce. Pośrednik Piotr R. nieoczekiwanie wycofał się z wzięcia łapówki za odrolnienie ziemi na Mazurach od podstawionego agenta CBA. A Lepper, do którego miała trafić część pieniędzy, w ostatniej chwili odwołał spotkanie z R.
Gdy latem 2007 r. ujawniono finał nieudanej operacji, sugestia była wyraźna: spalił ją przeciek, za którym miał stać były szef MSWiA Janusz Kaczmarek.
W przeddzień operacji spotkał się w warszawskim hotelu Marriott z Ryszardem Krauzem, i tak sygnał dotarł do posła Samoobrony Lecha Woszczerowicza, który nazajutrz rano miał uprzedzić o akcji CBA Leppera. Dlatego, jak mówiono, z zastawionej pułapki nic nie wyszło.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!