Szef MON także zatrudnia speca od PR
Szef MON Bogdan Klich, którego ostatnio mocno skrytykował gen. Waldemar Skrzypczak, próbuje polepszyć wizerunek resortu. Dlatego zatrudnił nowego PR-owca Rafała Szymczaka. To już trzeci spec od tworzenia wizerunku na usługach obecnego szefa resortu obrony.
- To on zastąpi generała Skrzypczaka
- Klich pojechał na wojnę do Afganistanu
- Tak generał walczył o sprzęt dla żołnierzy
- Gen. Koziej: Szef MON łamie obietnice
- Pochłonie nas afgański pył
- To rząd Tuska pogrzebał tarczę
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nowy doradca jest współwłaścicielem agencji PR-Profile. W latach 90. w resorcie pracy współpracował z Michałem Bonim, obecnie ministrem, szefem zespołu doradców strategicznych premiera Donalda Tuska. Później obaj byli współwłaścicielami firmy Profile Dialog.
Szymczak w rozmowie z "Rzeczpospolitą' zapewnia, że jego agencja nie pracuje i nie pracowała na rzecz podmiotów współpracujących z MON. "Nie może więc być mowy o konflikcie interesów" - podkreśla. Dodaje, iż dla MON pracuje jako doradca na podstawie umowy-zlecenia.
>>> "Jeśli Klich ma honor, to powinien odejść"
Jak resort uzasadnia jego zatrudnienie? "Minister podjął taką decyzję, ponieważ chce usprawnić komunikowanie ministerstwa z otoczeniem" - odpowiada rzecznik prasowy MON Robert Rochowicz. Pytanie po co, skoro w resorcie obrony pracuje co najmniej kilkanaście osób, które zajmują się promocją wojska i sprawami związanymi z komunikacją. Zatrudnione są w departamentach: Prasowym i Promocji.
"Gdy usłyszałem tę informację, pomyślałem, że to żart" - dziwi się Mariusz Kamiński, poseł PiS z Sejmowej Komisji Obrony. "W dobie kryzysu, gdy premier każe oszczędzać, jego minister podraża koszty funkcjonowania resortu. Wojsko zresztą nie potrzebuje takiej reklamy".
Rafał Szymczak jest już trzecim w czasie urzędowania ministra Klicha doradcą do spraw wizerunku i komunikacji społecznej. Pierwszym był Antoni Mielniczuk, specjalista do spraw medialnych. Kilka miesięcy temu pożegnał się jednak z resortem.
Zastąpił go Arkadiusz Protas, wiceprezes Business Centre Club i działacz Stowarzyszenia Euro-Atlantyckiego (SEA). On również zrezygnował z pracy w MON, gdy "Rz" opisała, że SEA złożyło w ministerstwie projekt o nazwie „Islamic & Democratic Afghanistan?”, który miał pokazać, co polskie wojsko robi dla mieszkańców Afganistanu. Stowarzyszenie wyliczyło, że projekt ma kosztować ok. 400 tys. zł. I taki kosztorys przedstawiło MON.





















~Grzegorz Brzęczyszczykiewicz2011-02-20 00:14
Co Mu po PR jak Armia się sypie.Gdyby wybuchła wojna to by z bunkra nie wyszedł a ja bym musial ginąc za ojczyznę bo Forsa na broń została utopiona w pensjach Urzędników MONu.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!