Prezydencki minister nie był agentem
Minister w Kancelarii Prezydenta Mariusz Handzlik nie był agentem służb specjalnych PRL. Jego oświadczenie lustracyjne jest prawdziwe - uznał Sąd Okręgowy w Warszawie. O autolustrację wystąpił sam Handzlik, którego nazwisko figuruje w katalogach IPN.
- To dziennikarz werbował Handzlika
- Prezydent o Handzliku: Postąpił uczciwie
- Znana dziennikarka TVP chce się zlustrować
- Chora Niezabitowska już nie chce lustracji
- Handzlik zaprzecza, że współpracował z SB
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Sąd ustalił, że SB zarejestrowała w 1987 roku Handzlika - wówczas 21-letniego studenta teologii z Katolickiego Uniwersystetu Lubelskiego - jako tajnego współpracownika o pseudonimie Piotr, ale "na wyrost", mimo że na rozmowie werbunkowej odmówił on współpracy.
Jak mówił w wystąpieniu końcowym prokurator IPN Jarosław Skrok, SB traktowała Handzlika "perspektywicznie" i miała nadzieję nakłonić go do współpracy (tym bardziej, że w tamtym okresie chciał on wstąpić do zakonu, co SB zamierzała wykorzystać), co jednak się nie powiodło. Handzlik został wyrejestrowany w styczniu 1989 roku.
Przed Sądem Okręgowym w Warszawie, który prowadził proces autolustracyjny, zarówno prokurator IPN, jak i obrońca Handzlika, wnieśli o stwierdzenie, że obecny minister w Kancelarii Prezydenta RP nie był agentem SB. Tej treści oświadczenie lustracyjne złożył Handzlik i sąd to zaakceptował.




















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!