Boni: Podatki nie wzrosną do końca kadencji
Poza zmianami akcyzy wynikającymi z dostosowań do wymogów unijnych nic nie zmienimy - zapewnia szef zespołu doradców strategicznych premiera Michał Boni w rozmowie z DZIENNIKIEM.
- Prezydent nie zawetuje reformy finansów
- Gilowska: Rząd może powiedzieć "a kuku!"
- "Hasło już jest, potrzebny jeszcze plan"
- Unia wie, jak zabrać bankierom premie
- Unia: Polska najlepsza w Europie. Jeszcze
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Grzegorz Osiecki, Mikołaj Wójcik: Rząd zaprezentował rekordowy deficyt budżetowy, aż 52,5 mld zł. I cisza. Eksperci nie są zdziwieni. Giełda nie reaguje. Wszyscy chyba już wiedzą,
że wysokość deficytu kompletnie nic nie oznacza.
Michał Boni: Na świecie faktycznie wszyscy mówią o deficycie całego sektora finansów publicznych, a nie budżetu. My mamy swoistą pozostałość po latach 90., gdy nie byliśmy w Unii
Europejskiej i przykładaliśmy wielką wagę do tego, by dochody i wydatki budżetu się spinały, co zresztą zawsze jest konieczne.
Ale czy to nie jest utrzymywanie fikcji? Na 2009 rok mamy budżet z poprzesuwanymi wydatkami, tak by deficyt nie był wysoki. Na kolejny mamy projekt oparty na założeniach konserwatywnych z
bardzo wysokim deficytem. Nie czas na likwidację pojęcia „deficyt budżetowy”?
Tylko że gdyby teraz wnieść poprawkę do tego modelu i dokonać zmian, to zaczęłaby się wielka publiczna dyskusja, czy to nie jest jakaś manipulacja. Moim zdaniem lepiej poczekać na spokojne
czasy i dokonać tej zmiany.
Może jednak warto już. Przecież opozycja nie będzie przeszkadzać. Sama twierdzi, że ważny jest nie deficyt budżetowy, a faktyczne zadłużenie finansów państwa.
Można to rozważyć, ale za kilka miesięcy. Wychodzenie z takim pomysłem tydzień przed przyjęciem budżetu musiałoby wzbudzić rozmaite wątpliwości.
To skupmy się na realnych brakach w kasie państwa. Na ile jest realna groźba, że możemy przekroczyć 55-proc. próg długu publicznego w relacji do PKB, czyli określony w konstytucji
moment, gdy zablokowane są podwyżki dla budżetówki, czy ograniczona zostaje waloryzacja emerytur?
Pełne dane za dany rok są publikowane dopiero w maju roku następnego. Dziś bardzo trudno oszacować te zagrożenia. Dlatego ta dyscyplina wydatków jest tak ważna i właśnie dlatego przychody z
prywatyzacji są kluczowe, bo zmniejszają potrzeby pożyczkowe państwa. Musimy uniknąć dotknięcia progu 55 proc. i to jest dziś najważniejsze zadanie publiczne w Polsce.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!