NBP pomoże rządowi rozmawiać z prezydentem
Szef NBP krytycznie o ministrze finansów, a dobrze o współpracy z innymi ministrami z rządu Donalda Tuska. Sławomir Skrzypek mówi nam, że nie wyobraża sobie, by rząd nie przeprowadził reform strukturalnych w najbliższych latach. I występuje z konkretną propozycją: bank centralny może pomóc gabinetowi Tuska w rozmowach z prezydentem na temat wychodzenia z kryzysu.
- Petru: Euro nie wcześniej niż w 2014
- Balcerowicz: To nie był taki wielki kryzys
- "Słowa Niesiołowskiego były szkodliwe"
- Kończy się kryzys - czas na przejęcia firm
- Prezydent nie zawetuje reformy finansów
- Arcybiskup: Bankierzy, żałujcie za grzechy
- Wraz z kryzysem omija nas coś jeszcze
- Banki mają pieniędze, ale nie chcą pożyczać
- NBP sprzedaje polski Fort Knox
- Polacy chwalą sobie życie w kryzysie
- Koniec kryzysu - bentleye idą jak bułki
- "Co zrobić z deficytem budżetowym"?
- Skrzypek jest lepszy od szefa FED
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Grzegorz Osiecki, Mikołaj Wójcik: Rząd mówi, że budżet może uratować prywatyzacja albo zysk z NBP.
Sławomir Skrzypek: Z dużą przykrością kolejny raz słyszę od wysokich urzędników państwowych aluzję do jakości funkcjonowania NBP, z sugestią księgowych manipulacji. Duch pana
"szachu-machu" jest tu cały czas obecny. Dobrze by było, zarówno dla reputacji osób, które to robią, jak i dla dobrej wzajemnej współpracy, by w debacie publicznej od tego
typu wypowiedzi odejść. Z kolei prywatyzacja nie powinna być jedyną metodą łatania dziury budżetowej, gdyż jest to działanie jednorazowe, przyczyniające się w perspektywie długoterminowej
do ograniczenia dochodów budżetu z tytułu dywidend. Ponadto w obecnej sytuacji rynkowej prywatyzowanie majątku państwowego może nie przynieść ani oczekiwanych wpływów do budżetu, ani
odpowiedniego zasilenia w kapitał i nowoczesne technologie sprzedawanych przedsiębiorstw. Niezbędna jest długofalowa i przemyślana strategia, jak nie dopuścić do narastania długu publicznego
w Polsce. Z tego względu szczególnego znaczenia nabiera potrzeba przygotowania przez rząd wiarygodnej polityki ograniczenia deficytu w ciągu najbliższych lat. Żadne środki doraźne tej
strategii nie zastąpią.
Projekt budżetu na 2010 rok uważa pan za odpowiedzialny?
Mam kłopot z ocenianiem budżetu w tym momencie, bo NBP jest ustawowo zobligowany do jego formalnego zaopiniowania. Gołym okiem jednak widać w nim zły wpływ braku reform strukturalnych.
A co by było, gdyby przez najbliższe dwa lata rząd nie przeprowadził żadnej z tych reform?
Ja na tym etapie nie przyjmuję do wiadomości, że taka koncepcja mogłaby być realizowana. Nie mieszczą się w mojej wyobraźni dwa lata braku reformatorskich działań rządu. Służba publiczna
powinna być zawsze procesem różnych aktywności, a nie zaniechań.
Pytanie zasadnicze, czy byłyby to zaniechania w czasie kryzysu, czy pokryzysowe. Do której teorii jest panu bliżej: ministra finansów, że już przeszliśmy przez kryzys suchą nogą, czy
prezesa Europejskiego Banku Centralnego, że wciąż nam grozi odbicie?
Zdecydowanie bliższa jest mi opinia Jean-Claude’a Tricheta. Prezes Europejskiego Banku Centralnego ma bowiem szersze spojrzenie na perspektywy rozwoju sytuacji makroekonomicznej. Zresztą
w wypowiedziach szefów innych banków centralnych podobne sygnały są obecne. Pamiętajmy, że to, co dzieje się w gospodarce polskiej, w dużym stopniu zależy zarówno od stanu koniunktury
naszych głównych partnerów handlowych, czyli krajów strefy euro, jak i od działań instytucji państwa. Wszystko to może podlegać analizom i ocenom.
czytaj dalej




















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!