Prezydent nie zawetuje reformy finansów
Prezydent prawdopodobnie podpisze ustawę o finansach publicznych - zapowiadają jego współpracownicy. Lech Kaczyński ma czas do piątku na podjęcie decyzji. "Lech Kaczyński zdaje sobie sprawę, że to ustawa strategiczna" - mówi wysoki urzędnik Kancelarii Prezydenta.
- Tusk: Nie bójcie się o emerytury
- Petru: Euro nie wcześniej niż w 2014
- Rząd każe nam pracować dłużej
- Rolnicy zapłacą jeszcze mniej na KRUS
- Boni: Podatki nie wzrosną do końca kadencji
- Rząd jednak pozwoli emerytom pracować
- Deficyt byłby niższy, gdyby nie prezydent
- NBP pomoże rządowi rozmawiać z prezydentem
- Bugaj: Deficyt to 100 miliardów złotych
- Prezydent podpisał ustawę o finansach
- "Klęski ministrów Tuska pomagają Polsce"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Na spełnienie zapowiedzi prezydenckich urzędników czeka PO. "Ucieszę się, jeśli tak się stanie, bo to pierwsza taka ustawa od kilkunastu lat. Wcześniej próbowały SLD i PiS, udało się teraz" - twierdzi szef klubu PO Zbigniew Chlebowski.
Ustawa ma uporządkować finanse publiczne. Likwiduje część rządowych agencji i funduszy, gospodarstwa pomocnicze. Na podstawie nowych przepisów rząd będzie przygotowywał Wieloletni Plan Finansowy Państwa, który będzie podstawą do tworzenia rocznych budżetów.
"Nie dziwię się, że prezydent jest bliski podpisania, bo to ustawa przejęta po Zycie Gilowskiej, do której wprowadziliśmy nowe elementy. Jeśli prezydent ma wątpliwości, powinien zapytać profesor Gilowską" - komentuje te zapowiedzi prof. Stanisław Gomułka, który jako wiceminister finansów w obecnym rządzie odpowiadał za prace nad ustawą. Zyta Gilowska dwukrotnie podchodziła do przeforsowania tej reformy. W rządzie Tuska początkowo prace nad nią biegły wolno, co stało się jedną z przyczyn ustąpienia prof. Gomułki. Ostatecznie jednak udało się przyjąć projekt przez rząd i uchwalić w parlamencie. W piątek mija 21 dni, które ma prezydent na decyzję w sprawie ustawy.
"To ustawa, która prowadzi do jawności i przejrzystości w finansach publicznych. Da oszczędności budżetowi państwa i samorządom. W ciągu trzech, czterech lat może to wynieść nawet kilka miliardów złotych" - wylicza Zbigniew Chlebowski.
Ale w otoczeniu prezydenta pojawiają się też zastrzeżenia. Chodzi o przepisy dotyczące tzw. progów ostrożnościowych przewidujące, że jeśli dług państwa przekroczy kolejno 50 proc., 55 proc., 60 proc. PKB, to rząd musi podjąć kroki przeciwdziałające wzrostowi zadłużenia. M.in. po przekroczeniu progu 55 proc. nie będzie podwyżek w budżetówce i waloryzacji rent i emerytur, a w skrajnych przypadkach rząd musi przygotować budżet bez deficytu. "Przedziwne jest zaostrzanie progów ostrożnościowych. Szczególnie wobec obecnej kryzysowej sytuacji na świecie. Zwłaszcza że mało który kraj stosuje tak restrykcyjne regulacje" - mówi ekonomiczny doradca prezydenta Ryszard Bugaj.
Jednak zdaniem wielu ekonomistów wprowadzenie ustawy jest konieczne do uzdrowienia finansów publicznych. "Oczywiście to nie zastąpi reformy, czyli zmniejszenia roli wydatków sztywnych, m.in. dotacji do ZUS, KRUS czy zmian w podatkach. Ale to niezbędny krok do wyczyszczenia pola do takich zmian" - mówi prof. Stanisław Gomułka.




















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!