Po co prezydent jeździ z "taranem"?
Dziewięć samochodów - tyle liczył orszak prezydenta Lecha Kaczyńskiego podczas jego ostatniej podróży do Olsztyna. Prezydentowi oprócz karetki pogotowia towarzyszą zazwyczaj pojazdy o groźnie brzmiących nazwach: "taran", "tarcza" i "spychacz".
- Nocne schadzki prezydenta z panią Joanną
- Prezydent i premier dostaną auto jak czołg
- Nie było żadnego zamachu na prezydenta
- Politycy krytykują prezydenta... za taniec
- BOR taszczy wino za Kwaśniewskim
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Te trzy auta to tzw. pojazdy specjalnego przeznaczenia. Jadą zawsze najbliżej prezydenta i mają za zadanie nie dopuszczać w pobliże głowy państwa innych samochodów.
"Przed nimi kondukt otwiera policyjne auto z kogutem. Za nimi jedzie karetka, pogotowie wypadkowe i straż tylna. Bywa jednak, że prezydencki orszak nieco się zmienia" - czytamy w "Fakcie".
"Jest bardzo dużo czynników, które decydują o przejeździe i ilości w kolumnie prezydenta. Na podstawie tych wytycznych dobiera się ilość funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu i ich uzbrojenie" - wyjaśnia ekspert od bezpieczeństwa.
Prezdyent ma to szczęście, że razem ze swoją świtą nie musi stać w korkach. O to zadba już policja. "Ruch na trasie przejazdu ogranicza się, rozmieszczając policyjne radiowozy, które w odpowiednim momencie blokują wyjazd zwykłych aut – tłumaczy Grzegorz Mozgawa, były szef BOR.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!