Migalski jest już problemem dla PiS
Marek Migalski miał być nową bronią PiS. Jarosław Kaczyński wspominał nawet, że w 2015 roku mógłby zostać kandydatem na prezydenta. Dziś entuzjazm opadł, a Migalski musi zmierzyć się z coraz częstszą krytyką.
- Migalski: Fajnie jest być ważniakiem
- Ten proces zamknie Migalskiemu karierę?
- Europoseł Migalski krytykuje... PiS!
- Szef PiS ma przeprosić za "agenta śpiocha"
- Migalski: Premier jest kłamczuszkiem
- Migalskiego nie zaczepiają prostytutki
- Migalski nie chce płacić na PiS
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -25°C max. 1°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Migalski w polityce jest dopiero od pięciu miesięcy. Z miejsca stał się gwiazdą PiS. I - według jednych - nadepnął komuś na odcisk. Według innych - za bardzo uwierzył w siebie. W PiS powstał już wręcz katalog zarzutów pod jego adresem.
Po pierwsze chodzi o przekazywanie na rzecz partii części wynagrodzenia. Każdy członek PiS piastujący mandat lub stanowisko z rekomendacji partii ma odprowadzać do wspólnej kasy 5 proc. swoich zarobków. Migalski składek nie odprowadza, ale też nie jest członkiem PiS. "Będę wspierał partię dobrowolnymi darowiznami" - zapewnia.
>>>Europoseł Migalski krytykuje...PiS!
Zarzuty wobec Migalskiego dotyczą także spraw politycznych. Niedawno na swoim blogu skrytykował pomysł nierozmawiania z Januszem Palikotem i Stefanem Niesiołowskim. Ale z naszych informacji wynika, że zrezygnował z pomysłu drugiej debaty z Palikotem. Eurodeputowany twierdzi, że jeżeli faktycznie taka dyrektywa istnieje, to on się temu podporządkuje. "Nie łamię zasad, ale to nie znaczy, że nie mogę powiedzieć, co o tym myślę" - mówi. I zaznacza, że robi to w interesie partii. A jeden z bliskich mu polityków przyznaje: "Ktoś Markowi chce zniszczyć dobrze zapowiadającą się karierę polityczną albo przynajmniej zniechęcić go do jej rozwijania".
Krytycy Migalskiego w odpowiedzi podnoszą kolejny zarzut: europoseł nie zatrudnia w biurach eurodeputowanych młodych osób wskazanych przez regionalne władze. "Pomysł polegał na tym, by młodzi działacze zdobywali doświadczenie europejskie" - tłumaczy ważny polityk PiS. I twierdzi, że Migalski i związany z Radiem Maryja prof. Mirosław Piotrowski tych zobowiązań nie dotrzymali. "Zatrudniam siedemnastu asystentów w Polsce i Brukseli. I nie rozróżniam, którzy są polecani przez partię, a którzy nie mają takiej rekomendacji, bo dla mnie liczą się kompetencje" - odpowiada na te zarzuty Migalski. I zapewnia: "Nie było żadnych przedwyborczych ustaleń".























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!