Zmora Cimoszewicza wraca do MSZ
Ta informacja może wywołać dreszcz na plecach Włodzimierza Cimoszewicza. Anna Jarucka, która swymi oskarżeniami w 2005 roku doprowadziła do jego rezygnacji z udziału w wyborach prezydenckich, wraca do pracy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych - ustaliły "Wiadomości" TVP. I to mimo toczącego się przeciwko niej procesu karnego.
- "Ciche i liche kuszenie Cimoszewicza"
- Będą oferty dla Cimoszewicza. Z PO i SLD
- Cimoszewicz będzie kandydatem SLD?
- Nie został sekretarzem, będzie prezydentem?
- Tusk chce wypchnąć Cimoszewicza z Polski
- Platforma chce Cimoszewicza
- Cimoszewicz: Wróciłem przez Kaczyńskich
- Kto napisał rolę Jaruckiej?
- Cimoszewicz przegrał wybory
- Cimoszewicz - reaktywacja
- Cimoszewicz od Tuska wolał prezydenta
- Była asystentka Cimoszewicza procesuje się z MSZ
- Jarucka dalej obciąża Cimoszewicza
- Była asystentka Cimoszewicza nie przyznaje się do winy
- Cimoszewicz zeznaje w sprawie Jaruckiej
- Jarucka przegrała z Michnikiem
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Anna Jarucka była asystentką Włodzimeirza Cimoszewicza, gdy ten szefował resortowi dyplomacji. Gdy wywołała aferę związaną z oświadczeniami majątkowymi swojego szefa, była w ciąży. Po porodzie zdecydowała się pójść na urlop wychowawczy. Teraz chce wrócić do pracy. Ma zacząć 27 października.
>>> Czytaj także: Kto stał za Jarucką?
"Jeszcze nie rozmawiałam z przełożonymi o szczegółach mojego powrotu. Chciałabym wrócić na moje wcześniejsze stanowisko" - powiedziała w rozmowie z tvp.info Anna Jarucka. Jednak ministerstwo nie potrafi jeszcze określić, czy to się uda.
>>> Czytaj także: Jarucka przegrała z Michnikiem
Anna Jarucka stała się sławna dzięki przesłuchaniu przed orlenowską komisją śledczą. Powiedziała wtedy, że Cimoszewicz w 2002 roku miał ją upoważnić do zmiany jego oświadczenia majątkowego z poprzedniego roku. Na jego prośbę miała wtedy usunąć z jego pierwotnego oświadczenia informacje o posiadanych przezeń akcjach PKN Orlen.
Wybuchł wielki skandal, który skończył się rezygnacją Cimoszewicza ze startu w wyborach prezydenckich. Były szef MSZ zadeklarował wtedy, że wycofuje się z polityki. "Są ważniejsze rzeczy. Trzeba jechać do lasu" - padło wtedy słynne zdanie.
>>> Czytaj także o procesie, jaki Jarucka wytoczyła MSZ
Gdy emocje opadły, wszystko się odwróciło i z oskarżeń musiała się tłumaczyć sama Jarucka. Prokuratura oskarżyła ją o posługiwanie się sfałszowanym upoważnieniem, które miał rzekomo wystawić jej Cimoszewicz. Poza tym asystentka byłego szefa MSZ usłyszała zarzut ukrywania dokumentów resortowych w domu.
Prokuratorzy tłumaczyli, ze motywem miała być chęć zemsty, bo wcześniej Jarucka bezskutecznie zwracała się do szefa MSZ o wysłanie jej na placówkę dyplomatyczną we Włoszech. W 2007 r. rozpoczął się przeciwko niej proces karny w tej sprawie, który trwa do dziś. Jarucka nie przyznaje się do zarzutów i powtarza, że nie fałszowała żadnych dokumentów.
W międzyczasie Jarucka oskarżyła MSZ o mobbing i sama wytoczyła resortowi proces. Domagała się 50 tys. zł zadośćuczynienia za szykanowanie, m.in. poprzez obniżenie jej stopnia służbowego, nieudzielanie urlopu czy umieszczeniu na stronie ministerstwa negatywnych informacji o niej. Sąd nie przyznał jej jednak racji.
Dziwnym zbiegiem okoliczności Jarucka zgłosiła chęć powrotu do pracy, gdy lewica zastanawia się, jak namówić Cimoszewicza do reprezentowania jej w wyborach prezydenckich.




















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!