Człowiek Drzewieckiego wypoczął u "Rysia"
Szef gabinetu politycznego Mirosława Drzewieckiego spędził urlop w ośrodku wypoczynkowym jednego z bohaterów afery hazardowej - podało RMF. Sam zainteresowany, Marcin Rosół, nie zaprzecza, ale gorąco zapewnia, że za pobyt zapłacił z własnej kieszeni. Dowodu jednak nie ma, bo płacił gotówką, a o fakturę nie poprosił, bo w Zieleńcu był prywatnie.
- Napieralski chce utrącić Drzewieckiego
- Polacy nie wierzą w tłumaczenia Tuska
- "Ustawą interesowali się Szejnfeld i Chlebowski"
- Chlebowski: Nie umiałem powiedzieć "nie"
- Automaty do gier warte są grube miliardy
- Tusk: CBA jest wykorzystywane politycznie
- Przeczytaj oświadczenie Mirosława Drzewieckiego
- Drzewiecki poczeka do wtorku. Dlaczego?
- Prymas chwali Drzewieckiego
- Dolniak za Drzewieckiego? "Nic podobnego"
- "Żenada polska"
- Palikot do Schetyny: Wyjdź z cienia!
- Tusk przesłuchał Drzewieckiego
- Drzewiecki: Jestem niewinny i nie odejdę
- Drzewiecki musi odejść. Decyzja zapadła
- Chlebowski i Drzewiecki pogrążyli Platformę
- Będzie rzeź w rządzie Tuska?
- "PO zamiata aferę hazardową pod dywan"
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W oświadczeniu przekazanym PAP Rosół przyznał, że od 30 stycznia do 1 lutego był na prywatnym weekendowym wyjeździe narciarskim w Zieleńcu w ośrodku prowadzonym przez rodzinę biznesmena Ryszarda Sobiesiaka. Według Rosoła informacja o jego pobycie w Zieleńcu została celowo upubliczniona, by zdyskredytować jego oraz ministra sportu.
Rosół zapowiada też złożenie zawiadomienie do ABW i prokuratury o popełnieniu przestępstwa upublicznienia materiałów operacyjnych "w celu zdyskredytowania osób publicznych". Ryszard Sobiesiak to jeden z biznesmenów z Dolnego Śląska, którzy mieli zabiegać u polityków PO Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego o skreślenie z projektu ustawy o grach i zakładach wzajemnych zapisu o dopłatach.
Drzewiecki, pytany na sobotniej konferencji prasowej, powiedział, że zna Sobiesiaka od 10 lat. Dodał, że znajomość ta miała "charakter sportowy". Przyznał jednak, że chciał pomóc w załatwieniu pracy dla córki biznesmena. Jak mówił, Sobiesiak zwrócił się do niego z taką prośbą, a on sprawę polecił swojemu asystentowi Marcinowi Rosołowi.
O tym że Marcin Rosół odwiedził pensjonat w Zieleńcu, który należy do Ryszarda Sobiesiaka, czyli "Rysia" z podsłuchanych przez CBA rozmów z posłem PO Zbigniewem Chlebowskim, poinformowało RMF FM. Jak podało radio, Rosół w rozmowie z dziennikarzem stacji stwierdził, że zapłacił za pobyt, ale w ośrodku w Zieleńcu nie ma na to żadnych dowodów. "Nie brałem faktury, bo był to mój prywatny wyjazd. Rzeczą niedopuszczalną byłoby w takiej sytuacji branie faktury na Ministerstwo za mój prywatny urlop, podkreślam, prywatny urlop" - napisał.
Jak dodał, żaden z członków jego rodziny nie był nigdy w pensjonacie Sobiesiaka. Podkreślił, że rezerwacji noclegu dokonał za pośrednictwem Ryszarda Sobiesiaka, którego poprosił o rezerwację dwóch pokoi dla siebie i dla swojej rodziny. "Na 2 dni przed przyjazdem okazało się, że moja rodzina nie może mi towarzyszyć. W związku z tym zaproponowałem koledze wspólny wyjazd" - zaznaczył. Rosół napisał, że w czasie jego pobytu nie było w Zieleńcu Sobiesiaka, który - jak podkreślił - w tym czasie przebywał w USA. "Nie miałem wiedzy na temat kłopotów z prawem pana Sobiesiaka do chwili ukazania się doniesień medialnych" - oświadczył.
"Informacja o moim pobycie prawdopodobnie pochodzi z podsłuchanych rozmów, gdzie proszę pana Sobiesiaka o rezerwację noclegu. Informacja ta została celowo upubliczniona, prawdopodobnie przez CBA - dysponenta nagrań tak, aby zdyskredytować pana Ministra i mnie" - ocenił szef gabinetu politycznego ministra sportu. Przyznał jednocześnie, że "dużym błędem" była jego inicjatywa w sprawie zatrudnienia Magdaleny Sobiesiak.
"Tym niemniej skandaliczne jest sytuacja, w której służba specjalna - CBA jest wykorzystywane do gry politycznej w celu zniszczenia konkurenta politycznego. W tej sprawie złożę zawiadomienie do ABW i prokuratury o popełnieniu przestępstwa upublicznienia materiałów operacyjnych w celu zdyskredytowania osób publicznych" - oświadczył.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!