Sawicka: Agent CBA całował mnie, jak najęty
Zatrzymana w 2007 roku przez CBA pod zarzutami korupcyjnymi Beata Sawicka stanęła w końcu przed sądem. Dziś rozpoczął się jej proces. Była posłanka PO opowiada, jak agent Biura zawrócił jej w głowie. "Przekroczył granicę intymności, obsypywał mnie pocałunkami" - mówiła płacząc w sądzie.
- Burmistrz Helu aresztowany za korupcję
- Rozkochał Sawicką, osaczył Kwaśniewską
- CBA znowu w akcji
- Agent CBA zawrócił Sawickiej w głowie?
- Sawicka: To nie łapówka, to pożyczka
- Sawicka: Wiem, jak mogła czuć się Blida
- To on uwiódł posłankę Sawicką
- Sawicka idzie pod sąd za korupcję
- Powoływała się na Kopacz, jadła obiad z Wałęsą
- Sawicka potwierdza, ale się nie przyznaje
- Zatrzymana posłanka skarżyła się na "haki"
- "Palikot jest czarowny jak agent Tomek"
- Agent Tomek zostaje w CBA
- CBA bało się, że Sawicka sobie coś zrobi
- Posłanka Sawicka wpadła, bo chwaliła się znajomościami
- Posłanka i burmistrz wzięli 250 tysięcy łapówki
- CBA od wiosny szykowało pułapkę na Sawicką
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Beata Sawicka, która siedzi na ławie oskarżonych razem z byłym burmistrzem Helu Mieczysławem W., przyznała, że niektóre fakty opisane w kacie oskarżenia wydarzyły się naprawdę, jednak nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że to agenci CBA kierowali nią w taki sposób, by wepchnąć ją w aferę korupcyjną.
Była posłanka Platformy Obywatelskiej opowiadała w sądzie, jak w styczniu 2001 roku razem z innymi posłami zapisała się na kurs dla członków rad nadzorczych spółek skarbu państwa. Na kursie pojawił się także - przedstawiający się jako przedsiębiorca budowlany - Tomasz Piotrowski.
"Pewnego razu usłyszałam na korytarzu, że ktoś skrada się do naszej grupy. Wtedy przyszedł do nas, przedstawił się i poprosił o papierosa" - tak mieli się poznać. Później znajomość się pogłębiała: wspólne obiady, kolacje.
Sawicka zaprosiła go nawet na zwiedzanie Sejmu. "Gdy przyszedł, poprosił mnie, bym pokazała jak mieszkam. W moim pokoju w domu poselskim piliśmy wino i rozmawialiśmy. Na koniec dałam mu upominek: książkę <Warto być przyzwoitym> profesora Bartoszewskiego" - opowiadała.
Według Sawickiej, były też spotkania w różnych lokalach, gdzie tańczyli. "Tomasz opowiadał, że właśnie ukończył kurs salsy. Na jednym z takich spotkań, w tańcu, Tomasz przekroczył granicę intymności. Prawił komplementy, obsypywał pocałunkami. Prosiłam, by tego nie robił - jestem mężatką i mam dorosłe dziecko" - wyznała.
"Lubię młodych ludzi, lubiłam Tomasza, imponował mi. Ale nie chciałam przekroczyć pewnej granicy i prosiłam, by także on jej nie przekraczał" - dodała Beata Sawicka. Agent miał jej odpowiedzieć, że "nie interesują go młode kobiety, tylko doświadczenie i dojście do sukcesu" oraz że jako mężczyzna nie potrafi być wobec niej obojętny.
Była posłanka jest oskarżona o podżeganie i nakłanianie do korupcji oraz płatnej protekcji, przyjęcie 100 tysięcy złotych korzyści majątkowej i powoływanie się na wpływy w organach władzy. Grozi jej do 10 lat więzienia. Razem z nią o to samo oskarżono Mirosława W., byłego burmistrza Helu.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!