Szef CBA wieszczy, że Tusk go odwoła
Mariusz Kamiński powiedział, że sam nie zrezygnuje z funkcji szefa CBA, ale jego odwołanie przez premiera jest "wielce prawdopodobne". "Dzisiejsze wydarzenia są naruszeniem prawa" - tak komentował to, że rzeszowska prokuratura przesłuchała go, by udowodnić tezę o nadużyciach CBA.
- Palikot: Aresztować Kamińskiego!
- "Walka rządu z CBA toczyła się cały czas"
- Tyszkiewicz: Metody CBA trącą PRL-em
- Tusk opowie w Sejmie o hazardzie
- Ludzie Kamińskiego donoszą sami na siebie
- Tusk: Trzeba sięgnąć do całej prawdy
- Gosiewski straszy Platformę sądem
- Kamiński: Sprawa z Kwaśniewską rozwojowa
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Uważam, że dzisiejsze wydarzenia rzeszowskie są naruszeniem prawa" - mówił po przesłuchaniu Mariusz Kamiński, któremu zarzucono przekroczenie uprawnień.
"Jeśli Donald Tusk chce mnie odwołać, to jego sprawa" - dodał Kamiński, który tłumaczył się przed prokuratorami, dlaczego CBA zakładało podsłuchy w aferze
gruntowej.
Podkreślił też, że zarzuty postawiono mu bezprawnie i ten fakt może być pretekstem dla premiera, żeby odwołać go z funkcji.
"Nie chcę dywagować, ale logika wydarzeń jest taka, że jest to wielce prawdopodobne" - odpowiedział na pytanie, czy wobec tego spodziewa się odwołania.
Wyjaśnił, że sam nie poda się do dymisji, ponieważ - jego zdaniem - byłoby to sprzeniewierzeniem się przysiędze, jaką składał obejmując funkcję szefa CBA.
"Że do końca kadencji, czyli do sierpnia przyszłego roku, będę w sposób całkowicie bezstronny, nie ulegając żadnym wpływom i żadnym naciskom, przeciwstawiając się być może
często ludziom niezwykle wpływowym - trwać do końca i walczyć z korupcją" - powiedział Kamiński na konferencji prasowej.




















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!