Sawicka: To nie łapówka, to pożyczka
Nie żądałam pieniędzy za pomoc w znalezieniu gruntów na Helu - tłumaczy się przed sądem była posłanka PO Beata Sawicka, bohaterka ujawnionej przez CBA afery. Zapewnia, że nie wzięła łapówki, a jedynie pożyczkę. "Zajrzałam do torby, ale nie widziałam pieniędzy, bo były owinięte w papier" - opowiada.
- To on uwiódł posłankę Sawicką
- Sawicka: Agent CBA całował mnie, jak najęty
- Sawicka nie zostanie na razie osądzona
- CBA wskrzesza agentów Romeo
- Rozkochał Sawicką, osaczył Kwaśniewską
- Czy wiceszef CBA złamał prawo?
- Sawicka: Wiem, jak mogła czuć się Blida
- CBA bało się, że Sawicka sobie coś zrobi
- Policja powie gazecie tylko za pozwoleniem
- Agent Tomasz zgolił włosy
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
5 września 2007 roku, po raz pierwszy spotkałam drugiego agenta CBA przedstawiającego się jako Marek Przecławski - opowiada Beata Sawicka. Przecławski miał być wspólnikiem w biznesie Tomasza Piotrowskiego, z którym łączyła ją bliska zażyłość. Mieli spacerować razem w deszczu, pod parasolką.
"Wtedy nie zwróciłam na to uwagi, ale ilekroć on coś mówił, nachylał się do kołnierza w swoim płaszczu, a gdy ja mówiłam - nie
nachylał się tak. Dlatego w operacyjnym nagraniu naszej rozmowy tak dobrze słychać słowa agenta, a moich - już nie" - powiedziała Sawicka, która twierdzi, że właśnie wtedy
mówiła Markowi Przecławskiemu, że potrzebuje pożyczki na kampanię wyborczą.
Nie była to zaś, jak wynika z aktu oskarżenia, gratyfikacja za jej pomoc w znalezieniu działki na Helu - tłumaczy się była posłanka Platformy Obywatelskiej.
Według Sawickiej, Tomasz Piotrowski wielokrotnie ją zapewniał, że w razie potrzeby może jej ze wspólnikiem pomóc finansowo. Twierdziła ona, że pożyczka miała być na siedem miesięcy.
Przecławski miał jej powiedzieć, że chwilowo ma problemy ze zdobyciem większej sumy.
Agent spotkał się z nią 8 września 2007, gdy do parku przyniósł jej bukiet kwiatów i ciemną torbę z pieniędzmi. W środku było 50 tysięcy
złotych. "Zajrzałam do torby, ale nie widziałam w niej pieniędzy, bo były one owinięte w dodatkowy papier. Pieniądze wyjęłam dopiero w pokoju w domu poselskim" -
dodała. Film z przekazania tych pieniędzy upublicznił szef CBA Mariusz Kamiński przed wyborami w 2007 roku.
Była posłanka - pytana przez sąd, jak chciała wytłumaczyć się z tej kwoty przed Państwową Komisją Wyborczą - oświadczyła, że "nie miała planu, jak te pieniądze
rozdysponuje".





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!