Historia przecieku w aferze hazardowej
"Dziennik Gazeta Prawna" dotarł do biznesmena, który potwierdza, że w aferze hazardowej mogło dojść do przecieku. Nasz rozmówca spotkał się 25 sierpnia z głównym bohaterem skandalu Ryszardem Sobiesiakiem. Ten żalił się, że jest śledzony i podsłuchiwany. To zgodne z wersją CBA.
- Nowak: Schetyna wmanipulowany przez CBA
- Tusk: Ta afera pokazuje bolączki Polski
- Nie dowiemy się, co jest w materiale CBA
- Zmiany w rządzie. Tusk zyskał, ale stracił
- Jednoręcy bandyci kradną miliard złotych
- "Premier churchillowskim optymistą"
- Szef PiS: Tusk jest w kręgu podejrzenia
- "Inscenizatorem nawały jest Tusk"
- "Mimo wszystko Prawda zwycięży"
- "Kaczyński to nadczłowiek z Żoliborza"
- Pogrom w rządzie. Szef CBA do dymisji
- Czuma o swojej dymisji: Nie będę płakać
- Premier będzie rozmawiał z Piterą
- Oto majątki zamieszanych w aferę
- "Afera hazardowa to Platforma w pigułce"
- Boni tłumaczył się z afery. Za premiera
- Za zmiany w rządzie zapłacimy fortunę
- Oto kalendarium prac nad ustawą hazardową
- Szef PiS: Tusk jak Jaruzelski
- Nowy plan PO na pozbycie się Kamińskiego
- Awantura w Sejmie. Poszło o CBA
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Według niej, 25 sierpnia rozpracowywani w związku z aferą przedsiębiorcy z branży hazardowej wiedzieli już, że są tropieni przez służby. Sobiesiak tego dnia jest spłoszony i nie chce rozmawiać przez telefon. Mówi znajomym, że zadzwoni z innego aparatu, umawia się w dziwnych miejscach. Odtworzyliśmy szczegóły jednego z takich spotkań.
Opowiedział nam o tym biznesmen, który zastrzegł sobie anonimowość. Przyznał, że 25 sierpnia Sobiesiak zachowywał się nietypowo. Umówił się z nim na stacji benzynowej na Mazurach, na których obaj wypoczywali. Kiedy biznesmen wysiadał z auta Sobiesiak powiedział: "Telefony zostawmy w samochodach".
Podczas rozmowy zdradził, że: "jacyś się za mną kręcą”, i że chyba jest podsłuchiwany.
To dziwne zachowanie mogło zaalarmować CBA. Biuro właśnie wtedy zaczęło podejrzewać, że operacja "Black Jack” została spalona.
Kto uprzedził Sobiesiaka? Sekwencja wydarzeń była taka: Sobiesiak od miesięcy walczył o korzystne przepisy dla swojej firmy hazardowej - ale nie tylko. Chciał też załatwić posadę córce Magdalenie. Wydzwaniał do swojego znajomego, ministra sportu Mirosława Drzewieckiego i do szefa jego gabinetu Marcina Rosoła. Potwierdza to sam Rosół, zaufany współpracownik Drzewieckiego: "Telefonował i powołując się na znajomość z ministrem prosił o posadę dla córki. Dzwonił też do Drzewieckiego. Wiem o tym, bo kiedy minister nie mógł rozmawiać, przekazywał mi telefon i prosił żebym zapytał Sobiesiaka, o co chodzi" - mówi "Dziennikowi Gazecie Prawnej”.
Rosół proponował córce Sobiesiaka zajęcie się marketingiem w Centralnym Ośrodku Sportu. Biznesmen kręcił nosem. "Powiedział, że woli dla niej coś w turystyce" - relacjonuje Rosół. W turystyce nic nie było, ale pojawiła się możliwość pracy w Totalizatorze, na stanowisku wiceprezesa.
... czytaj dalej






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!