Za zmiany w rządzie zapłacimy fortunę
Dymisja wicepremiera, pięciu ministrów i jednego wiceministra to operacja, która pociągnie za sobą zwolnienie kolejnych kilkudziesięciu osób i konieczność wypłacenia im odpraw. Jak ustalił "Dziennik Gazeta Prawna", w grę wchodzą setki tysięcy złotych.
- Znów zmiany w rządzie. Kto teraz podpadł?
- Zmiany w rządzie. Tusk zyskał, ale stracił
- Schetyna szefem klubu parlamentarnego PO
- Schetyna kazał całować się w rękę
- "Tusk tolerował łamanie prawa przez CBA"
- Koniec dymisji. Tusk odpuszcza ministrom
- Boni tłumaczył się z afery. Za premiera
- Nowy plan PO na pozbycie się Kamińskiego
- Oto kulisy odejścia Schetyny z rządu
- Historia przecieku w aferze hazardowej
- Szef PiS: Tusk jest w kręgu podejrzenia
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zgodnie z ustawą o wynagrodzeniach osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, zdymisjonowany wicepremier i ministrowie będą dostawać pensje jeszcze przez jakiś czas w zależności od stażu pracy w rządzie. Minister sprawiedliwości Andrzej Czuma przez dwa miesiące, a pozostałe odwołane osoby - jako że pracowały ponad rok - jeszcze przez trzy miesiące. Nie stracą także w przypadku, jeżeli podejmą od razu pracę gorzej płatną. W takiej sytuacji kancelaria premiera zrekompensuje im różnicę. Jeśli, jako posłowie będą zarabiać 9892 zł i 30 gr - resztę dopłaci im KPRM.
O jakich kwotach mowa w przypadku wicepremiera i ministrów? Przeanalizujmy przykład byłego ministra Czumy. Jego wynagrodzenie zasadnicze oblicza się mnożąc wskaźnik dla ministrów 5,6 razy kwotę bazową wynoszącą 1.766,46 zł. Do tego należy doliczyć dodatek funkcyjny - 1,5 kwoty bazowej. Ministrowi przysługuje dodatek za wysługę lat, która akurat w jego przypadku wynosi 14 proc. wynagrodzenia zasadniczego. W sumie zarabia więc ok. 14 tys. zł. I taką pensję otrzyma przez następne dwa miesiące. Wicepremier Grzegorz Schetyna otrzyma odpowiednio wyższe wyrównanie, bo na jego stanowisku przeliczniki są wyższe (5,7 - dla płacy zasadniczej i 1,6 dla dodatku funkcyjnego).
Ale na ministrach i wicepremierze wydatki się nie skończą. W ślad za ministrami odwołani zostają członkowie ich gabinetów politycznych, asystenci polityczni i doradcy. "Ocaleć mogą niektóre osoby, jeśli nowy minister będzie chciał z nimi współpracować. Tak było po dymisji ministra Ćwiąkalskiego, kiedy w ministerstwie zostali wszyscy, oprócz rzecznika prasowego" - tłumaczy "Dziennikowi Gazecie Prawnej" osoba z kancelarii premiera.
Zwalniani członkowie gabinetu politycznego i asystenci dostają odprawę. Połowę miesięcznego wynagrodzenia - jeśli pracowali krócej niż sześć miesięcy, miesięczną pensję - jeśli zatrudnieni byli dłużej niż sześć miesięcy, lub trzykrotną - w przypadku zatrudnienia dłuższego niż trzy lata. W tym przypadku kwoty także nie są niskie - szef gabinetu politycznego ministra zarabia ok. 8 tys. zł, szef gabinetu politycznego premiera - 10 tys. zł.
Podatnicy nie zapłacą natomiast za zmiany na stanowisku szefa klubu partii - z funkcji tej został odwołany niedawno Zbigniew Chlebowski. Szef klubu nie otrzymuje bowiem dodatkowego wynagrodzenia.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!