Schetyna kazał całować się w rękę
"Schetyny należy się bać" - mówią jego partyjni koledzy. Wypytywani o anegdoty o odchodzącym wicepremierze wspominają, jak wyciął Pawła Piskorskiego i Jana Rokitę. "Jednemu z kandydatów (...) kazał pocałować się w rękę i złożyć przysięgę, że będzie wiernym sługą" - usłyszeliśmy.
- PO potrzebuje bolesnego samooczyszczenia
- Schetyna: Ćwiąkalski może wrócić do rządu
- Za zmiany w rządzie zapłacimy fortunę
- Zobacz, kim Tusk zastąpi Drzewieckiego
- Tusk odsunął Schetynę przez szefa Pekao?
- Akcja CBA o nazwie "Polowanie na Grzesia"
- Schetyna szefem klubu parlamentarnego PO
- Stasiak: Dymisje wyślemy Tuskowi pocztą
- Boni tłumaczył się z afery. Za premiera
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Numer dwa w Platformie Obywatelskiej po Donaldzie Tusku. Odpowiada za czarną robotę. Do tej pory to on rozdawał karty, eliminował przeciwników i budował swoją silną pozycję. Ale wraz z
ujawnieniem afery hazardowej, jego dobra passa się skończyła. Czy na stałe? Czy po dymisji Grzegorz Schetyna utrzyma swoją potęgę?
Do tej pory w Platformie liczyły się tylko dwie osoby: Donald Tusk i Grzegorz Schetyna. Tusk - gwiazda partii, jako jedyny ma szansę na Pałac Prezydencki. Schetyna miał mu w tym pomóc. Na jego
barkach spoczywało sprawne zarządzanie kadrami PO i dobrze mu to wychodziło. "W Platformie się go boją. Więc każdy woli mu nie podpaść i robić, co chce Grzegorz" - mówi
partyjny kolega. I dodaje: "Schetyny należy się bać".
Dlaczego? Jak podpadniesz, nie dostaniesz miejsca na liście albo partyjnych pieniędzy na kampanię. Mało tego, należy zabiegać o jego względy. "Najlepiej jest mu złożyć jakąś
propozycję. Zagwarantować jakieś wpływy na swoim polu działania. Trzeba wykazywać się czynami. Nie wystarczy tylko słowo" - mówi jeden z naszych rozmówców.
Schetyna nie tylko ma władzę w regionach PO. Jego duch obecny jest też w różnych ministerstwach. "Ministrowie przyjmują jego ludzi np. na stanowisko szefów gabinetów. To się opłaca
obu stronom. Bo ludzie Schetyny gwarantują ministrom częste i dobre kontakty z <drugim po Tusku>, zaś dla Schetyny są cennym źródłem informacji o tym, co się dzieje w
ministerstwie" - opowiada kolega byłego wicepremiera. Dlatego politycy Platformy nie mają złudzeń, że choć musiał pożegnać się z rządem, jego pozycja aż tak bardzo na tym nie
ucierpiała. Ma kierować klubem.
Mistrz wycinania
Swoją pozycję Schetyna budował przez lata. Duży wpływ miała wieloletnia znajomość z Tuskiem. Poznali się na początku lat 90. Obaj należeli do Kongresu Liberalno-Demokratycznego. - Od
początku się polubili. Obaj interesują się piłką nożną. Są podobni mentalnie, mają podobny sposób funkcjonowania. W ich grupie był też Paweł Piskorski. Mieli do siebie zaufanie -
opowiada ich dawny kolega.




















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!