Rządowa agencja: Nie ma żadnej afery
Każdy mógł kupić stoczniowe spółki-córki, bo przetarg na nie był publiczny - tłumaczy Agencja Rozwoju Przemysłu. ARP dementuje doniesienia mediów o nowej aferze stoczniowej. Przekonuje, że spółki wcale nie zostały sprzedane za niewielkie pieniądze. Wyjaśnia tez sprawę wielomilionowych długów, jakie wobec spółek ma stocznia w Gdyni.
- "Przestępcy w resorcie skarbu? To idioci"
- To CBA opiekowało się przetargiem
- Kwity CBA o stoczniach to "waga ciężka"
- Ze stoczni wyprowadzano pieniądze?
- Kancelaria premiera donosi na szefa CBA
- "Na ten przetarg nikt się nie skarżył"
- Rząd chce sprzedać kolejną stocznię
- "Na Katarczyków chuchaliśmy i dmuchaliśmy"
- Katarczycy od stoczni nie istnieli?
- Tak rząd mówił CBA, jak sprawdzać stocznie
- "Platforma wpadła w ostry korkociąg"
- Będzie afera stoczniowa? Są stenogramy CBA
- "Nie wiadomo, ile jeszcze jest takich afer"
- Sprzedamy stocznię... za dwa okręty
- Grad na dywaniku, urzędnicy do wymiany
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Agencja Rozwoju Przemysłu informuje w specjalnym oświadczeniu, że spółki córki stoczni Gdynia - Europlazma Serwis i Euro-Guard zostały sprzedane w ramach konkurencyjnych przetargów i każdy mógł w nich wziąć udział. Informacje w mediach o tym, że spółki te zostały sprzedane za niewielkie pieniądze, są nieprawdziwe - zapewnia ARP.
"Rzeczpospolita" napisała, że CBA chciało wyjaśnić m.in. to, czy przez spółki córki Stoczni Gdynia wyprowadzano pieniądze. "Firmy sprzedawane osobom fizycznym za niewielkie pieniądze były jednocześnie wierzycielami stoczni. Po transakcji stocznia szybko realizowała zaległe płatności. Nabywca mógł więc zarobić kilkakrotnie więcej niż zapłacił za spółkę" - podała "Rz".
>>> Czytaj także: Ze stoczni wyprowadzano pieniądze?
Sprawa spółek zaniepokoiła przewodniczącego Związku Zawodowego Stoczniowiec Leszka Świętczaka. To on zaalarmował jednego z posłów PiS, że wiele składników majątkowych Stoczni Gdynia zostało na niejasnych zasadach przekazanych do spółek córek. Świętczak wskazywał na firmy Europlazma i Euro-Guard, które zostały sprzedane za niewielkie pieniądze, ok. kilkuset tysięcy złotych, osobom fizycznym. Tymczasem zobowiązania wobec tych spółek sięgały kilku milionów. Po przejęciu firm stocznia uregulowała zaległe zobowiązania.
"W wycenach spółek Europlazma Serwis Sp. z o.o. i Euro-Guard Sp. z o.o., przygotowanych przez zewnętrzną firmę, uwzględnione zostały zobowiązania Stoczni wobec ww. spółek. Zbycie tych spółek odbywało się w ramach konkurencyjnych przetargów, w których każdy mógł wziąć udział. Żadne zaległe zobowiązania Stoczni wobec powyższych spółek nie zostały dotąd zrealizowane. Nie może do tego dojść przed zatwierdzeniem przez sąd planu podziału. Tylko jedna z tych spółek, a nie - jak donoszą media - dwie, została zakupiona przez osobę fizyczną, wygrywając przetarg z ceną o prawie 50 proc. wyższą od wywoławczej" - czytamy w oświadczeniu ARP.
>>> Czytaj także: Kwity CBA o stoczniach to "waga ciężka"
Agencja wyjaśniła, że przetarg dotyczył sprzedaży 1900 udziałów spółki Europlazma Serwis i 2185 udziałów firmy Euro-Guard. Cena wywoławacza dla spółek wyniosła odpowiednio: 762 tys. zł i 284 tys. zł. Przetarg na udziały pierwszej firmy w wysokości 783 tys. zł wygrał Jan Woźniak, ale pierwszeństwo zakupu tych udziałów przysługiwało spółce Euro-Cynk Gdynia jako wspólnikowi Europlazma Serwis, i tak Euro-Cynk Gdynia jest właścicielem tych udziałów. Z kolei zwycięzcą przetargu na udziały spółki Euro-Guard został Jan Woźniak. Kupił je za 420 tys. zł.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!