Była Grupa Trzymająca Stocznie?
Grupa Trzymająca Stocznie - urzędnicy resortu skarbu i Agencji Rozwoju Przemysłu - miała robić wszystko, by w przetargu na majątek zakładów wygrał inwestor z Kataru. Minister Aleksander Grad miał nawet rozważać zawieszenie procedury, gdy okazało się, że Katarczycy nie zdążyli z rejestracją - wynika ze stenogramów rozmów podsłuchanych przez CBA, które publikuje "Wprost".
- PSL: Grad "poleci", a może i cały rząd
- Kwity CBA o stoczniach to "waga ciężka"
- Ze stoczni wyprowadzano pieniądze?
- Będzie afera stoczniowa? Są stenogramy CBA
- "Na ten przetarg nikt się nie skarżył"
- Specsłużby osłaniały prywatyzację
- Tak rząd mówił CBA, jak sprawdzać stocznie
- Katarczycy od stoczni nie istnieli?
- "Na Katarczyków chuchaliśmy i dmuchaliśmy"
- CBA donosi do prokuratury ws. stoczni
- Tusk: Nie będę kandydował na prezydenta
- To CBA opiekowało się przetargiem
- "Platforma wpadła w ostry korkociąg"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"INNI SĄ, ALE TYCH NASZYCH NIE MA"
Z dokumentów sprawy o kryptonimie Hornet - do których dotarł "Wprost" - wynika, że w rozmowach urzędników katarski fundusz
startujący w przetargu jest nazywany "tym naszym". Inne, "te obce" firmy, biorące udział w aukcji nazywane są "sztukami". Tak jest na
przykład w rozmowie szefa Agencji Rozwoju Przemysłu Wojciecha Dąbrowskiego z jego zastępcą Jackiem Goszczyńskim (zaufanym człowiekiem Aleksandra Grada, który kiedyś był dyrektorem
Departamentu Nadzoru Właścicielskiego i Prywatyzacji w resorcie skarbu).
"Cześć, siedem sztuk jest, ale oczekiwanego jeszcze nie ma…" - to słowa Dąbrowskiego do Goszczyńskiego z 13 maja, czyli z dnia, w którym zaczęła się aukcja.
Chwilę wcześniej, gdy na przeznaczonej do licytacji stronie internetowej nie zalogowali się jeszcze wszyscy inwestorzy, prowadzący przetarg zadzwonił do Dąbrowskiego. " Na razie
mamy 2 osoby, ale nie te, które chcemy". Niecałą godzinę później: "Siedmiu, ale brakuje".
DZIWNE KŁOPOTY Z SIECIĄ
W rozmowie Dąbrowskiego z Goszczyńskim przewija się też wątek dziwnych kłopotów z siecią i serwerami podczas przetargu:
- "Wyobraź sobie, że wszystkie komputery padły w całej stoczni, zawirusowane oprócz jednego, wiesz wczoraj z Nojszewskim rozmawiałem, żeby jeden tempest, wiesz ustawić niezależnie
poza siecią, zupełnie zasilany inaczej i Internet ciągniety inaczej" - mówi Dąbrowski, szef ARP.
- "Nie wykluczam, że chodziło o to, żeby dojść do…, nie tylko zablokować, tylko, żeby jeszcze dodatkowe jakiejś… informacje wyciągane" - odpowiada Goszczyński,
zastępca szefa ARP.
czytaj dalej





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!