"Na ten przetarg nikt się nie skarżył"
Nikt nie mógł wpływać na przetarg, a termin wpłaty wadium ustalił niezależny zarządca. Poza tym do tej pory nikt nie skarżył się na przebieg przetargu - tak szef Agencji Rozwoju Przemysłu tłumaczył się z afery stoczniowej. "Wprost" opublikował fragmenty stenogramów, z których wynika, że urzędnicy resortu skarbu i ARP chcieli doprowadzić do zwycięstwa Katarczyków w przetargu.
- Ze stoczni wyprowadzano pieniądze?
- Kwity CBA o stoczniach to "waga ciężka"
- "Przestępcy w resorcie skarbu? To idioci"
- Była Grupa Trzymająca Stocznie?
- Tak rząd mówił CBA, jak sprawdzać stocznie
- Katarczycy od stoczni nie istnieli?
- "Na Katarczyków chuchaliśmy i dmuchaliśmy"
- Specsłużby osłaniały prywatyzację
- "Platforma wpadła w ostry korkociąg"
- PSL: Grad "poleci", a może i cały rząd
- 400 milionów za usługi firmy żony Grada
- Grad: Premier nie wspominał o dymisji
- Będzie afera stoczniowa? Są stenogramy CBA
- "Nie wiadomo, ile jeszcze jest takich afer"
- To CBA opiekowało się przetargiem
- Rządowa agencja: Nie ma żadnej afery
- Grad na dywaniku, urzędnicy do wymiany
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W ustawie kompensacyjnej nie został określony termin wpłaty wadium w procesie sprzedaży stoczni w Gdyni i Szczecinie. Leżało to w zakresie niezależnego zarządcy kompensacji, wybranego przez wstępne zgromadzenie wierzycieli - powiedział w niedzielę na konferencji prasowej szef Agencji Rozwoju Przemysłu Wojciech Dąbrowski.
>>> Czytaj więcej: Grupa Trzymająca Stocznie ustawiała przetarg?
Dodał, że zarządca przedłużył termin na wypłatę wadium z 30 kwietnia na 8 maja. "Wszyscy wstępnie zainteresowani zostali powiadomieni o tym fakcie" - powiedział Dąbrowski.
Szef ARP, którego nazwisko pojawia się w stenogramach opublikowanych przez "Wprost", podkreślił, że pozostali uczestnicy przetargu do dziś nie zgłaszali zastrzeżeń w sprawie procedury przetargowej. Dodał, że tylko katarski inwestor przejawiał zainteresowanie tymi składnikami majątku stoczni, na których możliwe było odtworzenie produkcji stoczniowej. "Przedstawiciel inwestora deklarował to publicznie, stąd też prowadzono z nim rozmowy, jak z każdym z potencjalnych inwestorów" - wyjaśnił.
"W sposób oczywisty zależało wszystkim uczestnikom tego postępowania na tym, aby majątek został sprzedany i został kupiony przez kogoś, kto deklaruje i mam zamiar kontynuować produkcję stoczniową" - powiedział Dąbrowski.
Dąbrowski zaznaczył też, że nad prawidłowością przetargu ws sprzedaży majątku stoczni czuwały niezależne komisje i obserwatorzy wyznaczeni przez UE. Podkreślił, że "nie było żadnej możliwości ingerencji w przebieg przetargu i wpływania na jego wynik, bo był przeprowadzany w czasie rzeczywistym, a jedynym kryterium była zaoferowana cena".
Na pytanie, czy minister skarbu Aleksander Grad kiedykolwiek rozmawiał z nim o tym, że chciałby przerwać przetarg, Dąbrowski odpowiedział, że "o ile pamięta nie było rozmowy na temat przerwania przetargu". Jak dodał, pamięta rozmowę "na temat zapytania o prawną możliwość przerwania przetargu".
Prezes Agencji powiedział, że wypowiedzi cytowane przez "Wprost" są wyrwane z kontekstu, są niepełne i nie uwzględniają całości sytuacji.
"Wprost" opublikował informacje z raportu, który CBA przekazało najważniejszym osobom w państwie. Wynika z nich, że urzędnicy Agencji Rozwoju Przemysłu mieli czynić wszystko, by przetarg na stocznie w Gdyni i Szczecinie wygrał wybrany przez nich inwestor z Kataru - Stichting Particulier Fonds Greenrights. Kiedy inwestor z Kataru nie dopełnił na czas formalności mieli np. wydłużać termin rejestracji do udziału w przetargu i wpłaty wadium, a gdy w pierwszym dniu przetargu Katarczycy postanowili wycofać się z transakcji minister skarbu chciał całą procedurę "przerwać".
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!