Dziennik.plPolityka

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Tak rząd mówił CBA, jak sprawdzać stocznie

2009-10-11 | Ostatnia aktualizacja: 20:22 | Komentarze: 0 | skomentuj
Pismo ws. utworzenia "Tarczy antykorupcyjnej"

Pismo ws. utworzenia "Tarczy antykorupcyjnej" / Inne

Premier sam chciał, żeby CBA to jemu w pierwszej kolejności, a nie śledczym, przekazywało materiały dotyczące nieprawidłowości przy prywatyzacji stoczni. Tyle że Biuro zrobiło to na długo po zakończeniu przetargu i w jednym rzucie. Ale za to o kolejnych krokach CBA wiedział resort sprawiedliwości i Prokuratura Krajowa.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Wszystko było częścią projektu wymyślonego przez rząd, a nazwanego "Tarczą Antykorupcyjną". W jego ramach CBA miało obowiązek przekazywać informacje o nieprawidłowościach przy prywatyzacji stoczni bezpośrednio do kancelarii premiera. I to zanim przekaże je prokuraturze.

Projekt ruszył w październiku 2008 roku. Jacek Cichocki, sekretarz rządowego kolegium do spraw służb specjalnych wraz z ministrami przy udziale Centralnego Biura Antykorupcyjnego, ABW i SKW wytypował "230 zamówień publicznych oraz podmiotów przeznaczonych do prywatyzacji". Wśród były m.in. sprzedaż stoczni w Szczecinie i w Gdyni.
CBA dostało polecenie przygotowanie "podręcznika" dla osób które nadzorowały prywatyzacje i przetargi, by wiedziały, jakie mogą na nie czyhać pułapki i zagrożenia. Ale przede wszystkim CBA miało wytypować osoby, które mogą działać "na szkodę Skarbu Państwa" i odsunąć je od prywatyzacji. Biuro swoje informacje miało przekazywać od razu do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, nawet jeśli te informacje nie byłyby "dowodami winy" i nie nadawały się jeszcze do skierowania do prokuratury jako materiał do wszczęcia śledztwa.

Dodatkowo minister Cichocki polecił CBA, by od lutego 2009 roku co miesiąc składało raport ze swoich działań w ramach "tarczy antykorupcyjnej". Ale Biuro dopiero 5. i 9. października przekazało informacje o wątpliwościach przy prywatyzacji stoczni i przekazało te informacje nie tylko do kancelarii premiera, ale także do prezydenta i marszałków Sejmu i Senatu.

"Minister Kamiński zamiast wykonywać zapisy ustawy o CBA; zamiast, gdy powziął wiedzę o możliwości popełnienia przestępstwa informować właściwe organy, czyli prokuraturę, dokonuje operacji po raz kolejny rozesłania materiałów do marszałków, wicemarszałków Sejmu. Wszystko wskazuje na to, że pan premier otrzymał ten materiał dzień później, niż marszałkowie i pan prezydent, co budzi ogromne zdziwienie. Wydaje się, że jako zwierzchnik i przełożony pana Kamińskiego powinien ten materiał otrzymać jako pierwszy" - mówił w sobotę rzecznik rządu Paweł Graś.

Dlaczego CBA tak postąpiło? Szefowie Biura nie chcą odpowiedzieć na to pytanie. Odsyłają do oświadczenia Mariusza Kamińskiego. Twierdzą, że w piśmie do premiera szef Biura zapowiadał skierowanie sprawy do prokuratury, ale tłumaczył, że wciąż kompletuje niezbędne dokumenty. Spodziewał się bowiem, że śledczy zażądają ich, podobnie jak było w sprawie afery hazardowej.

czytaj dalej

Maciej Duda
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «