Platforma stoi murem za Gradem
Jest afera stoczniowa czy jej nie ma? Zdaniem szefa sejmowej komisji skarbu Tadeusza Aziewicza z PO resort skarbu i Agencja Rozwoju Przemysłu postąpiły zgodnie z prawem, działając na rzecz sprzedaży majątku stoczni w Gdyni i Szczecinie jednemu inwestorowi i to takiemu, który będzie produkował statki.
- PSL: Grad "poleci", a może i cały rząd
- "Platforma wpadła w ostry korkociąg"
- Specsłużby osłaniały prywatyzację
- Katarczycy od stoczni nie istnieli?
- Kamiński: Nie było stoczniowego inwestora
- Prokurator wszczął stoczniowe śledztwo
- "Afera hazardowa to akcja polityczna"
- Rząd wybrał fatalny czas na prywatyzację
- CBA donosi do prokuratury ws. stoczni
- ARP: Zależało nam na inwestorze z Kataru
- Tak rząd mówił CBA, jak sprawdzać stocznie
- Grad: Przetarg nie był ustawiony
- Afera aferą, a Grad Osobowością Roku
- Grad i urzędnicy działali na szkodę państwa?
- Grad: Premier nie wspominał o dymisji
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nie widzę tu żadnej afery stoczniowej, minister skarbu Aleksander Grad i jego współpracownicy powinni dalej pracować" - powiedział Aziewicz. Jego zdaniem
"cała bańka mydlana, nazywana aferą stoczniową, bardzo szkodzi prywatyzacji naszych stoczni, która dalej trwa". "Nie mam złudzeń, że teraz przyjdzie nowy
inwestor, który spowoduje, że będziemy budowali statki na poprzednim poziomie" - zaznaczył.
Jak ocenił, działanie CBA w tej sprawie ma charakter polityczny. Polityk Platformy przypomniał, że Stichting Particulier Fonds Greenrights był jedynym inwestorem, który składał
deklarację, że będzie budował statki. "Stenogramy pokazały tylko tyle, że ten inwestor był bardzo doceniany przez pracowników Ministerstwa Skarbu i Agencji Rozwoju Przemysłu.
Urzędnicy chcieli, aby na polskim wybrzeżu można było produkować statki. Trudno mówić w takiej sytuacji o aferze" - podkreślił.
Jak dodał, w Sejmie, zarówno koalicja rządowa, jak i opozycja chciały, żeby stocznie zostały sprzedane inwestorowi, który zapewni dalszą budowę statków i utrzyma miejsca pracy. Zdaniem
Aziewicza prawdziwa afera to fakt, że wyciekają do mediów stenogramy z nieoficjalnych, roboczych rozmów polityków oraz kwestia tego, dlaczego CBA zwlekało z przekazaniem informacji w tej
sprawie premierowi.
W ocenie szefa sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Andrzeja Halickiego (PO), działanie szefa CBA Mariusza Kamińskiego "demoluje państwo, demoluje wiarygodność Polski".
"Kamiński nigdy nie powinien zostać szefem CBA" - podkreślił. Jak dodał, w stenogramach opublikowanych w mediach nie widzi "elementu korupcyjnego, ani elementu, który
byłby zagrożeniem dla instytucji państwowych".
Halicki przypomniał też, że proces prywatyzacji stoczni był chroniony m.in. przez ABW.Tygodnik "Wprost" opublikował w niedzielę informacje z raportu, który CBA
przekazało najważniejszym osobom w państwie. Z informacji tygodnika wynika, że urzędnicy ARP mieli czynić wszystko, by przetarg na stocznie w Gdyni i Szczecinie wygrał Stichting Particulier
Fonds Greenrights.
Agencja tłumaczy, że tylko ten inwestor wpłacił wadia na te części majątku stoczni w Gdyni i Szczecinie, które służą do produkcji statków. "Zależało nam bardzo na
sprzedaży temu podmiotowi, (...) wszystkie czynności, które wykonałem w ramach postępowania kompensacyjnego były wypełnieniem moich obowiązków i były wykonane prawidłowo" -
powiedział w poniedziałek prezes ARP Wojciech Dąbrowski.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!