Grad: Premier nie wspominał o dymisji
"Nawet dziennikarze nie potrafią znaleźć dzisiaj afery" - tak minister skarbu Aleksander Grad mówił w TVN24 o procesie sprzedaży stoczni w Gdyni i Szczecinie. Grad przyznał, że rozmawiał w sobotę z premierem Tuskiem na temat stoczni i ten nie wspominał nic o ewentualnej dymisji ministra skarbu.
- Stasiak: Dymisje wyślemy Tuskowi pocztą
- Unia skontroluje sprzedaż stoczni
- Grad na dywaniku, urzędnicy do wymiany
- Grad: Przetarg nie był ustawiony
- Grad i urzędnicy działali na szkodę państwa?
- We wtorek Tusk wymieni ministrów
- "Na Katarczyków chuchaliśmy i dmuchaliśmy"
- Platforma stoi murem za Gradem
- Afera aferą, a Grad Osobowością Roku
- "Na ten przetarg nikt się nie skarżył"
- Jest decyzja. Oni wchodzą do rządu Tuska
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nikt nie może mi zarzucić bezczynności w sprawie stoczni" - mówił Aleksander Grad w programie "Kropka nad i". Dodał też, że w procesie sprzedaży stoczni w Gdyni i Szczecinie wszystko odbywało się zgodnie z prawem.
Aleksander Grad stwierdził, że nie faworyzowano inwestora z Kataru. "Może za bardzo chuchaliśmy i dmuchaliśmy, może urzędnicy zachowywali się zbyt służalczo wobec inwestora" - wyjaśnił minister.
>>>Platforma stoi murem za Gradem
Zdaniem ministra skarbu Katarczycy byli jedynymi, którzy chcieli nabyć główne aktywa obu stoczni i budować statki. "Jeśli byłoby ich trzech, i któryś byłby faworyzowany, wyrzuciłbym urzędników na zbity pysk" - stwierdził Aleksnader Grad.
Minister nawiązał również do informacji, ze stenogramów CBA, z których wynika, że w 13 maja, w pierwszym dniu przetargu minister chciał go przerwać. Dlaczego? Bo inwestor z Kataru chciał się wycofać z transakcji. "Czy jedynemu inwestorowi, który chce kupić stocznie, nie można dać dodatkowo dwóch tygodni?" - pytał Grad.
>>>CBA donosi do prokuratury w sprawie stoczni
Minister wyjaśnił, że to sam inwestor pytał o możliwość przedłużenia internetowej licytacji. "Oni zadali pytanie, myśmy sprawdzili, czy jest możliwe pod względem prawnym. Powiedzieliśmy, że nie. I oni po południu 13 maja zarejestrowali się w Internecie, by wziąć udział w licytacji" - wyjaśnił Aleksander Grad.
O nieprawidłowościach w procesie sprzedaży stoczni szef CBA Mariusz Kamiński zawiadomił w ubiegłym tygodniu premiera, prezydenta, a także władze parlamentu. Według kancelarii premiera, szef CBA nie zawiadamiając o sprawie prokuratury nie dopełnił obowiązku, przez co doszło do działania na szkodę interesu publicznego.
W poniedziałek prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo z doniesienia szefa kancelarii premiera Tomasza Arabskiego w sprawie domniemanego przekroczenia uprawnień urzędników ARP i MSP przez "utrudnianie przetargu" na sprzedaż stoczni w Gdyni i Szczecinie.
Grad powiedział, że od samego początku proces sprzedaży majątku stoczni w Gdyni i Szczecinie osłaniały służby - ABW, agencja wywiadu, kontrwywiadu i CBA. "Poszczególne służby na bieżąco dawały nam informacje - naprawdę bardzo wartościowe, a CBA ani jednej krytycznej informacji nie dało. A są zobowiązani. Jeżeli wiedzieli, że coś jest w kwietniu nie tak, to obowiązkiem jest osłaniać szeroko rozumiane władze publiczne i funkcjonariuszy publicznych, a nie w październiku, jak jest afera i politycznie to się robi" - podkreślił.
"Gdyby CBA wgłębiło się w to, miało szczere intencje i wiedziało, jaka była chronologia zdarzeń, to by nie pisali takich wniosków" - dodał Grad.




















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!