Końcówka szefa CBA: Bóg z nami, ch... z nimi
Ostatnie momenty Mariusza Kamińskiego w dowództwie CBA w Warszawie. Panują wojenne nastroje. Rekordy popularności bije hasło "Bóg z nami, ch... z nimi". "Dziennik Gazeta Prawna" ujawnia kulisy prokuratorskich zarzutów, które doprowadziły do dymisji szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego.
- CBA znowu wykryło aferę. Jak co dzień
- CBA uderza w cztery rządy, ale nie w Tuska
- Siekiery latały między Tuskiem i prezydentem
- Odwołany Kamiński idzie do sądu
- Tuskowi mogą grozić 3 lata więzienia?
- PiS reklamuje Grzesia, Miro i Zbycha
- Miller: Tusk jeszcze powita Kamińskiego
- Zarzuty dla "bohaterów" afery hazardowej
- "Premier odwołał szkodnika"
- Tusk wyrzucił Kamińskiego z CBA
- W CBA kasowano ważne dane? Jest śledztwo
- Kaczmarek: Prezydent znał los Leppera
- Chcą odtajnić agenta "Tomka"
- Kamiński straci dostęp do informacji niejawnych
- Gowin ostrzega Tuska dowcipem o CBA
- Agent Tomek zostaje w CBA
- "Aferę stoczniową wykryliśmy przypadkiem"
- Migalski donosi na Tuska. Za CBA
- Tusk: Od szefa CBA oczekuję "zera polityki"
- "CBA nie było tak gorliwe za rządów PiS"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Do ostatnich chwil Mariusza Kamińskiego w centrali CBA przy Alejach Ujazdowskich panował nastrój wojenny. Rekordy popularności biło hasło "Bóg z nami, ch... z nimi” i dowcip: Jaka jest różnica między pesymistą a optymistą z CBA? "Gorzej już być nie może" - mówił pesymista. "Może, może... " - odpowiadał optymista.
Gdy szef we wtorek odbierał dymisję, odeszło jego ośmiu najbliższych współpracowników. Dla większości pojawienie się Pawła Wojtunika oznacza szansę na odklejenie etykiety "policji politycznej PiS”. "Legenda Maria pozostanie, a jeszcze zyska na sile, jeśli następca został mianowany, aby hamować śledztwa dotyczące ludzi władzy" - mówi jeden z agentów.
Zostać agentem
Trzy lata temu rząd PiS na nowoczesne zabezpieczenia antyszpiegowskie siedziby CBA nie żałował milionów złotych. Ale ważniejszą gwarancją hermetyczności najmłodszej służby specjalnej stał się proces rekrutacji. Sprowadzał się do prostego mechanizmu posiadania patrona, czyli osoby polecającej. "Mnie wskazał jeden z katowickich prokuratorów, bliski współpracownik Zbyszka Ziobry. Gdy już pojawiłem się na rozmowie kwalifikacyjnej, zobaczyłem na biurku swoje CV. Krótkie <akceptuję> dopisał na nim inny kolega ministra sprawiedliwości, prokurator Bogdan Święczkowski" - przyznaje nasz rozmówca. Obydwaj prokuratorzy oficjalnie nigdy nie mieli nic wspólnego z CBA.
Dla dużej grupy droga do stopnia agenta CBA wiodła przez stolicę. Tu decydowała znajomość z Maciejem Wąsikiem, wiceszefem Biura. Ten archeolog z wykształcenia w czasach rządów w Warszawie Lecha Kaczyńskiego był wiceszefem straży miejskiej, od lat przyjaźnił się też z Mariuszem Kamińskim. Podobnie Ernest Bejda, drugi z wiceszefów. "Dzięki nim przyszli ludzie ze straży miejskiej, małych komend oraz cywile. Bez solidnego przygotowania, ale nastawieni ideologicznie" - tłumaczy inny z rozmówców.
Najmniej liczną grupę stanowili doświadczeni policjanci lub oficerowie z ABW, którzy byli potrzebni, aby Biuro szybko udowodniło opinii publicznej i politykom swą niezbędność. "Tu decydowała podwyżka. Tak przyszedł policjant z Wrocławia, który był szefem grupy rozpracowującej mafię w polskiej piłce. Przyniósł w głowie wiedzę, która pozwoliła dokonać serii głośnych zatrzymań, w tym byłego reprezentanta Dariusza W." - relacjonuje agent.
...czytaj dalej






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!