Podsłuchy Rymanowskiego. ABW kontratakuje
ABW broni się i atakuje. Agencja twierdzi, że prokuratura i sąd doskonale wiedziały o podsłuchiwaniu dziennikarzy: Bogdana Rymanowskiego, Cezarego Gmyza i Wojciecha Sumlińskiego. Sam wiceszef ABW również odpiera zarzuty o użycie tych podsłuchów w jego prywatnej wojnie z Cezarym Gmyzem.
- Kto zna największe sekrety w ABW? Kapelan
- Kurski: ABW szuka na mnie haków
- Supertajny telefon prezydenta w rękach ABW
- Giertych: ABW nagrywała moje rozmowy
- Kolejny dziennikarz na podsłuchu ABW
- Rząd: Podsłuchy dziennikarzy były legalne
- Szef i wiceszef ABW przed speckomisją
- Zobacz, jak ABW złapało Dochnala
- ABW miało "wsiąść Blidzie na psychikę"
- Tusk o podsłuchach służb: Źle się dzieje
- ABW podsłuchiwała Rymanowskiego
- Policja rozpozna przestępcę po głosie
- Rymanowski w szoku, prokuratura się broni
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Rzeczniczka ABW Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska pisze w oświadczeniu: "W obowiązującym w Polsce systemie prawnym kwestie dotyczące przebiegu postępowań karnych jak i
poszczególnych czynności wchodzących w jego skład, w tym środków takich jak podsłuchy, pozostają pod kontrolą sądu i prokuratury". W ten sposób służba już na wstępie
swojego pisma całkowicie zdejmuje z siebie jakąkolwiek odpowiedzialność.
Problem jednak w tym, że materiały z podsłuchiwania Bogdana Rymanowskiego z TVN, Cezarego Gmyza z "Rzeczpospolitej" i Wojciecha
Sumlińskiego ujawniono w zupełnie innej sprawie, niż ta, z powodu której dziennikarzy podsłuchiwano.
Podsłuchy zostały założone, bo ABW podejrzewała Sumlińskiego o handel aneksem do raportu o WSI. A zostały wykorzystane przez prawników wiceszefa ABW w jego sądowej wojnie z Cezarym Gmyzem.
To oni złożyli wniosek o ich udostępnienie. Zgodę na to musiała wyrazić prokuratura.
Sam wiceszef Agencji, podpułkownik Jacek Mąka, również wystosował do mediów oficjalne oświadczenie. Wynika z niego, że nie widzi nic niewłaściwego w wykorzystaniu podsłuchów ABW w prywatnych procesach cywilnych o zniesławienie, jakie wytoczył "Rzeczpospolitej" i Cezaremu Gmyzowi.
"W ocenie mojego pełnomocnika, wniosek dotyczący udostępnienia materiałów z toczącego się śledztwa, może mieć istotne znaczenie dla weryfikacji prawdomówności oraz wiarygodności autora zniesławiającej mnie publikacji" - pisze Jacek Mąka.
Co ciekawe, oba oświadczenia został rozesłane do redakcji dziś o świcie. Email nosi godzinę 5.35. A jest sobota. Wygląda na to, że w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego ta sprawa wywołała poruszenie i prawdziwą mobilizację.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!