Dziennik.plPolityka

Czwartek, 16 lutego 2012

Imieniny: Danuty, Julianny, Daniela

"Aferę stoczniową wykryliśmy przypadkiem"

2009-10-20 | Ostatnia aktualizacja: 20:27 | Komentarze: 0 | skomentuj

Afera stoczniowa wypłynęła przypadkiem - wynika ze słów byłego szefa CBA. Mariusz Kamiński przyznał w TVN24, że Biuro interesowało się pracownikami Agencji Rozwoju Przemysłu, ale w zupełnie innej sprawie. Analizę ich rozmów na temat stoczni - jak twierdzi - zlecił dopiero we wrześniu. Dwa razy oskarżył też Donalda Tuska o to, że mija się z prawdą.

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Mariusz Kamiński, który był gościem programu "24 godziny", mówił o aferach: stoczniowej i hazardowej, o sprawie Weroniki Marczuk-Pazury, operacji wymierzonej w Jolantę Kwaśniewską, a także o swoich relacjach z Donaldem Tuskiem.

"NIKT NIE KAZAŁ NAM PILNOWAĆ STOCZNI"

Kamiński opowiedział o kulisach wykrycia afery stoczniowej. Stwierdził, że CBA sprawą sprzedaży zakładów w Gdyni i Szczecinie w ogóle się nie zajmowało, bo - jak przekonuje - nikt go o to nie poprosił.

"Nikt nigdy do CBA nie zwrócił się o objęcie kontrolą tego przetargu. Miałem informację, że stoczniami zajmuje się ABW" - mówił Kamiński i dodał, że koncepcja "Tarczy antykorupcyjnej", czyli monitorowania przez specsłużby prywatyzacji kluczowych polskich zakładów, była mitem. "Nie ma żadnego rządowego dokumentu na ten temat" - mówił.

Biuro interesowało się za to inną firmą, w sprawę której zaangażowani byli m.in. pracownicy Agencji Rozwoju Przemysłu.

Według relacji byłego szefa CBA, gdy sprzedaż stoczni skończyła się - jak to ujął - kompletną klapą, zwrócił się on do swoich pracowników o przejrzenie stenogramów rozmów pracowników ARP pod kontem sprawy stoczni. "O analizę w tej sprawie poprosiłem we wrześniu" - stwierdził. Dlaczego dopiero wtedy? "Miałem poczucie, że w takiej sprawie, gdzie są obserwatorzy z Unii Europejskiej, nie może dojść do przestępstwa" - tłumaczył.

Jak mówi, okazało się, że w sprawie doszło do przestępstwa. "Przetarg został ustawiony pod jedną firmę, jest to udokumentowane. Nie ma żadnego inwestora katarskiego" - wyliczał.

czytaj dalej

Źródło: Dziennik.pl
123następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl
    «