Grad kontratakuje: Jaka afera stoczniowa?
Rząd mówi zdecydowanie: "Nie było żadnej afery stoczniowej". Szef resortu skarbu oświadczył w Sejmie, że wadium wpłacone przez katarskiego inwestora wciąż jest na kontach stoczni w Gdyni i Szczecinie. Aleksander Grad oskarżył opozycję o rozpuszczanie plotek, że wadium zostało zwrócone.
- Kim jest katarski łącznik od stoczni?
- "Grad, najsłabsze ogniwo"
- "Jarosław Kaczyński też czyta sondaże"
- Prokuratura: Kamiński nie złamał prawa
- Afery nie szkodzą partii Tuska
- CBA znowu wykryło aferę. Jak co dzień
- Mimo wszystko ktoś chce kupić stocznie?
- Kamiński mija się z prawdą? Oto dokumenty
- Sprzedamy stocznię... za dwa okręty
- "Aferę stoczniową wykryliśmy przypadkiem"
- Tusk płynie Titanikiem do Araba
- Osiem firm chętnych na stocznie
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Rozpuszczacie państwo plotki od dłuższego czasu, że wadium zostało zwrócone. Wadium zgodnie z procedurą, w sposób prawidłowy zostało wpłacone przez fundusz. Do tej pory leży ono na rachunkach bankowych stoczni Gdynia i Szczecin - ponad 36 mln zł" - przekonywał Aleksander Grad posłów. Minister skarbu wystąpił w Sejmie na wniosek Prawa i Sprawiedliwości.
Szef resortu mówił wprost, że nie było żadnej afery stoczniowej. "Dokumenty, które resort skarbu przestawił w ostatnich dniach opinii publicznej, komentatorom, mediom i posłom w sprawie sprzedaży majątku stoczni w Gdyni i Szczecinie pokazują, że nie było afery stoczniowej" - podkreślił Grad.
Minister powtózył, że fundusz Stichting Particulier Fonds Greenrights reprezentował prywatne fundusze inwestycyjne z krajów Zatoki Perskiej. I podkreślił: "Zabiegaliśmy o inwestora, ale nie mieliśmy ani mechanizmu, ani sposobu, aby go faworyzować".
Przypomniał, że od początku października na stronach internetowych resortu skarbu jest zamieszczone kalendarium spotkań z osobami, które reprezentowały inwestorów, w okresie od 9 września 2008 roku do 7 września 2009 roku. Zaznaczył jednocześnie, że w "normalnych" warunkach nie powinno ujawniać się takich informacji.
"Prawdą jest, że mi osobiście, całemu rządowi i panu premierowi zależało na tym, aby dla polskich stoczni, a tak naprawdę dla aktywów postoczniowych znaleźć inwestora, który publicznie deklarowałby, że chce budować tam statki. To był nasz cel, do którego wszyscy zmierzaliśmy; bardzo aktywnie i intensywnie nad tym pracowaliśmy, aby taki inwestor się znalazł" - mówił w Sejmie szef resortu skarbu.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!