Dziennik.plPolityka

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Senyszyn: Biskupi produkują bękarty

2009-10-23 | Ostatnia aktualizacja: 20:30 | Komentarze: 0 | skomentuj

Coraz więcej kościelnych małżeństw jest unieważnianych przez sądy biskupie i coraz więcej dzieci z tych związków zostaje bękartami. Taką tezę stawia europosłanka SLD Joanna Senyszyn. Na blogu wytyka Kościołowi, że zbyt chętnie uznaje za nieważne "niby święte związki małżeńskie".

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Ponieważ biskupi to nadludzie, nie obowiązują ich nakazy dotyczące zwykłych śmiertelników. Dla zamydlenia oczu, sądy biskupie małżeństw nie rozwiązują, ale je unieważniają. Unieważnienie oznacza, że małżeństwo nigdy nie zostało zawarte, czyli w ogóle nie istniało. To o wiele wygodniejsze. Pretekstów jest bez liku. Nic tylko jakiś wybrać, zapłacić i znowu być wolnym" - zaczyna swój wpis na blogu w Onecie znana z krytycznego stosunku do Kościoła europosłanka SLD.

Jak pisze, "prawdziwy Polak-katolik pragnie kościelnego ślubu. Z oblubienicą w bieli, z mirtowym wiankiem, przynajmniej na głowie, z pompą, gośćmi i weseliskiem. To takie urocze, że grzechem byłoby ograniczać się tylko do jednej uroczystości w życiu".

"Kościół, wciąż ortodoksyjny w sprawie antykoncepcji, seksu, aborcji, in vitro, tym akurat oczekiwaniom wychodzi naprzeciw. Pod byle pretekstem, już tysiącami unieważnia małżeństwa. W 1983 roku w kodeksie prawa kanonicznego rozszerzono katalog przyczyn skutkujących nieważnością niby świętego związku małżeńskiego" - wytyka Joanna Senyszyn.

Posłanka dodaje, że "pozostaje sprawa dzieci zrodzonych z małżeństw uznanych za nigdy nieistniejące". Jej zdaniem "Kościół zajmuje wygodne, ale z gruntu fałszywe stanowisko, że dzieci te pochodzą z prawowitych, w dodatku sakramentalnych związków. W rzeczywistości - skoro sąd biskupi uznał, że małżeństwa w ogóle nie było - są to dzieci w pełnym znaczeniu tego słowa nieślubne".

"Dla przyjemności zawarcia kolejnego sakramentalnego małżeństwa, rzekomo uczciwi katolicy nie wahają się uczynić swoje dzieci bękartami. A biskupi im w tym czynnie pomagają. I jeszcze hipokryci udają, że produkują bękarty z miłości do swoich wiernych" - kończy Senyszyn.

Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «