Gra o prezydenturę toczy się w sieci
Gdyby kampania prezydencka toczyła się tylko w internecie, można by nazwać ją wręcz emocjonującą. Zwolennicy i przeciwnicy głównych kandydatów prowadzą walkę na strony internetowe i grupy dyskusyjne. Są dużo aktywniejsi i spisują się lepiej niż sami pretendenci do prezydentury.
- Policja i urzędnicy śledzą cię na Facebooku
- Party z Facebooka skończyło się śmiercią
- Tak Komorowski reklamuje Wikipedię
- Napieralski agituje po fabrykach
- Strona Komorowskiego nie znalazła serwera
- Olechowski: Kampania proszku do prania
- Na Facebooku też kłócą się o Wawel
- Stadion Narodowy im. Kaczyńskiego?
- Napieralski tworzy Kancelarię Prezydenta
- "Napieralski nie będzie drugim Kwaśniewskim"
- Facebook się broni: To nie była cenzura
- PO majstruje przy ordynacji. Po co?
- "Nie dla Komorowskiego". Facebook blokuje?
- PO: Niestety strategia PiS się sprawdza
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Sztab Bronisława Komorowskiego chciał w środę uroczyście uruchomić nową stronę internetową kandydata PO. Wydarzenie popsuła awaria sieci. Zamiast kolejnych podstron uparcie na ekranie pojawiał się komunikat: "brak połączenia z serwerem". Bo w kampanii w sieci dużo lepiej spisują się wyborcy niż kandydaci.
Gdyby kampania prezydencka toczyła się tylko w internecie, można by nazwać ją wręcz emocjonującą. Zwolennicy i przeciwnicy głównych kandydatów prowadzą walkę na strony internetowe i grupy dyskusyjne. Na portalu społecznościowym Facebook przeciwnicy kandydata PiS zakładają grupy dyskusyjne: "Nie chcę, żeby Jarosław Kaczyński został prezydentem" czy "Nie chcę, żeby pierwsza dama była kotem". Rywale nie pozostają dłużni. Atmosfera zrobiła się jednak napięta, kiedy w poniedziałek okazało się, że grupy dyskusyjne agitujące przeciw Komorowskiemu zostały usunięte z portalu. Prawdopodobne przyczynili się do tego zwolennicy marszałka Sejmu dzięki sprytnemu wybiegowi: zasypali administratorów Facebooka zgłoszeniami, że grupy łamią jego regulamin, bo szerzą przemoc.
Emocje na portalach społecznościowych wywołują raczej fani kandydatów niż oni sami. Choć oczywiście są obecni na Facebooku, Twitterze, czy Blipie. Grzegorz Napieralski informuje na Blipie o napiętym planie dnia. Ilustruje to swoim zdjęciem w samochodzie z hot dogiem. Jest jednym z bardziej aktywnych kandydatów w sieci. "Politycy zrozumieli wreszcie, że nie można ignorować młodych ludzi" - mówi Urszula Jarecka, specjalizująca się w przekazach medialnych antropolog kultury z PAN. Przypomina, że dla wielu 20-, 30-, a nawet 40-latków sieć to główne źródło informacji o tym, co się dzieje na świecie.
czytaj dalej >>>























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!