Facebook się broni: To nie była cenzura
To nie miała być cenzura - zapewnia Facebook, który przywrócił stronę "Nie dla prezydentury Komorowskiego". Z popularnego portalu społecznościowego zniknęła ona w nocy z poniedziałku na wtorek. W sieci natychmiast pojawiły się domysły, czy powodem jej zablokowania był błąd, czy też coś zupełnie innego.
- Party z Facebooka skończyło się śmiercią
- Gra o prezydenturę toczy się w sieci
- "Nie dla Komorowskiego". Facebook blokuje?
- Na Facebooku też kłócą się o Wawel
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nie mieliśmy zamiaru cenzurować użytkowników tej grupy" - mówi w rozmowie z tvn24.pl Stefano Hesse z biura prasowego Facebook'a.
Strona, na którą zapisało się około dwóch tysięcy użytkowników, zniknęła w nocy z poniedziałku na wtorek. Dlaczego? "Otrzymaliśmy zgłoszenia, jakoby strona miała fałszywych administratorów" - tłumaczy decyzję Stefano Hesse z biura prasowego Facebook'a.
Jednak Jan Przybylski, jeden z administratorów grupy, przyznaje, że nikt nie wyjaśnił mu powodów zamknięcia strony. "Facebook nie udzielił żadnych informacji przed zdjęciem strony, nie przesłał jakiegokolwiek wyjaśnienia po fakcie. Nie udzielił też odpowiedzi na wysłane przez nas żądanie wyjaśnienia zablokowania kont" - mówi tvn24.pl.
"Po otrzymaniu powtarzających się zgłoszeń automat sam usuwa taką stronę. Nie mieliśmy zamiaru cenzurowania treści" - odpowiada Hesse. I dodaje: "Przyjrzeliśmy się sprawie i strona ponownie wróciła do sieci". Ale już bez listy zapisanych do niej członków. Do czwartkowego popołudnia zarejestrowało się na niej półtora tysiąca osób.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!